
Reprezentacja Brazylii pożegnała się z mistrzostwami świata już na etapie 1/8 finału. Porażka 1:2 z Norwegią oznacza, że Canarinhos po raz pierwszy od 1990 r. nie znaleźli się w gronie ośmiu najlepszych drużyn turnieju. Legenda brazylijskiej kadry nie gryzła się w język.
Brazylijczycy mieli swoje okazje, by odwrócić losy spotkania, jednak zawiodła skuteczność. Bruno Guimarães nie wykorzystał rzutu karnego, a Endrick przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
– Co myślę o występie Brazylii? Był zły. Kto jest winny? Wszyscy. Piłkarze, którzy grali, a także trener. Wszyscy – powiedział były napastnik w rozmowie z hiszpańskim programem El Chiringuito.
Norwegowie byli znacznie bardziej konkretni, a bohaterem meczu został Erling Haaland, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Honorowe trafienie Neymara w końcówce nie wystarczyło, by uratować Brazylię przed odpadnięciem.
Legenda brazylijskiego futbolu przyznała, że jest głęboko rozczarowana postawą drużyny. – Jako Brazylijczyk jestem bardzo zawiedziony. To, co się stało, jest nieprawdopodobne. Drużyna, którą widziałem, to nie jest ta Brazylia, którą wszyscy znamy, ani ta, którą chcielibyśmy oglądać – dodał.
Odpadnięcie z Norwegią to kolejny bolesny rozdział w historii brazylijskich występów na mundialach. Ostatni raz Canarinhos sięgnęli po tytuł mistrzów świata w 2002 r., pokonując w finale Niemcy 2:0.
Co znamienne, było to również ich ostatnie zwycięstwo nad europejskim rywalem w fazie pucharowej mistrzostw świata. Od tamtej pory Brazylijczycy regularnie kończą turnieje po porażkach z reprezentacjami ze Starego Kontynentu, a tegoroczne odpadnięcie tylko pogłębiła frustrację całego kraju, zakochanego w piłce nożnej.