
Największe tenisowe gwiazdy, w tym Iga Świątek, idą za ciosem i na Wimbledonie, podobnie jak w czasie Roland Garros, będą zdecydowanie mniej aktywne medialnie. Nawet pomimo tego, że londyński szlem wykonał ukłon w ich stronę.
Podczas turnieju w Paryżu rozpoczęły się protesty gwiazd. Ograniczyły one swoją medialną aktywność, aby wymusić na organizatorach większe nagrody pieniężne. I choć Wimbledon zdecydowanie podniósł pulę, to w Londynie będzie tak samo.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— Oczywiście zarabiamy dużo pieniędzy, nie mogę powiedzieć, że mamy problemy. Ale porozmawiajmy o zawodniczkach, które są w pierwszej "200", a nawet w pierwszej setce — mówiła niedawno Iga Świątek w wywiadzie dla "Financial Times".
Zawodnicy domagają się, aby mieli większy udział w zyskach wypracowywanych przez turnieje wielkoszlemowe. Według brytyjskiego "Guardiana" protest będzie trwał przez pierwszy tydzień Wimbledonu. Tak więc przez ten czas wezmą oni udział jedynie w obowiązkowym dniu medialnym i to przez maksymalnie 15 minut.