
To miał być sezon Jacka Holdera. Australijczyk od początku roku imponował formą zarówno w PGE Ekstralidze, gdzie prowadził Gezet Stal Gorzów do walki o play-offy, jak i w Speedway Grand Prix, gdzie liczył się w walce o tytuł indywidualnego mistrza świata. Jego sezon został jednak brutalnie przerwany przez kontuzję, której nabawił się podczas Grand Prix Polski we Wrocławiu.
Jack Holder kontuzji nabawił się podczas deszczowej rundy Grand Prix na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu. Australijczyk bardzo pechowo brał udział w wypadku, który został spowodowany przez walkę Jasona Doyle'a z Kacprem Woryną.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— Dosyć poważnie złamałem kość ramienną i musiałem przejść operację. Oprócz tego mam złamaną stopę, prawą kostkę i kilka żeber. Złamałem też kość krzyżową w miednicy. I to jest obecnie chyba najgorszy uraz. Siedzenie sprawia mi ogromny dyskomfort — powiedział Australijczyk w rozmowie z portalem fimspeedway.com.
Lista urazów Holdera jest bardzo długa, a proces rehabilitacji złożony. Australijczyk nie ukrywa, że przy tak poważnej kontuzji niewykluczone jest, że nie będzie w stanie wrócić na tor w tym sezonie. To oznaczałoby ogromne problemy Stali Gorzów, która będzie musiała walczyć w fazie play-down o utrzymanie w PGE Ekstralidze.
— Mam już tego serdecznie dość. Robię po prostu wszystko, co w mojej mocy, aby wrócić jak najszybciej. Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze wsiąść na motocykl w tym roku — przyznał Holder.
— Przez tydzień leżałem plackiem w szpitalu w Polsce, zupełnie sam. To były naprawdę mroczne chwile. W tym momencie też bywają ciężkie momenty, ale są tu ze mną mama i tata, którzy niesamowicie mi pomagają. Mój brat Chris również odłożył na chwilę swoje życie na boczny tor, żeby mnie wesprzeć. Z kolei moja partnerka Jessica i nasz synek robią wszystko, co mogą, żeby poprawić mi humor — zaznaczył Australijczyk.
Kontuzja przytrafiła się Holderowi w najlepszym momencie jego kariery. W obecnym sezonie 29-latek jest drugim najskuteczniejszym zawodnikiem PGE Ekstraligi, a jego średnia 2,452 pkt/bieg jest zdecydowanie najlepszą w jego karierze. Z kolei w cyklu Speedway Grand Prix w momencie doznania kontuzji zajmował trzecią lokatę, tracąc zaledwie dziesięć punktów do pierwszego Zmarzlika.