
Premier Hiszpanii Pedro Sanchez, zagorzały krytyk Donalda Trumpa, weźmie udział w niedzielnym finale piłkarskich mistrzostw świata pomiędzy Hiszpanią a Argentyną. Mecz o trofeum odbędzie się w East Rutherford, niedaleko Nowego Jorku.
Relacje Donalda Trumpa z Pedro Sanchezem od dawna są napięte — inaczej niż jego relacje z prezydentem Argentyny, Javierem Milei. W czwartek Javier Milei zapowiedział, że z przesądu obejrzy finał w telewizji. Obecny ma być również król Hiszpanii Filip VI.
Stosunki na linii Waszyngton—Madryt pogorszyły się na początku roku, gdy hiszpański premier sprzeciwił się wojnie Stanów Zjednoczonych i Izraela przeciwko Iranowi. Nie zgodził się na wykorzystanie baz wojskowych w Andaluzji do nalotów.
Aby uspokoić nastroje, Sanchez na niedawnym szczycie NATO w Ankarze, kilka godzin po ostrej publicznej krytyce ze strony Trumpa, podkreślił, że stosunki ze Stanami Zjednoczonymi są „bardzo pozytywne”. Rozmowa z głową amerykańskiego państwa była jednak nieformalna i dotyczyła głównie piłki nożnej, mistrzostw świata i golfa.
Także administracja Donalda Trumpa zapowiedziała, że prezydent USA będzie na niedzielnym finale. Już wcześniej szef FIFA Gianni Infantino ogłosił, że wspólnie wręczą trofeum zwycięskiej drużynie.
Źródło informacji: Polska Agencja Prasowa