RAK
    Hiszpania kontra Argentyna w finale mundialu. Rekord oglądalności coraz bliżej

    Hiszpania kontra Argentyna w finale mundialu. Rekord oglądalności coraz bliżej

    910 odsłon
    Hiszpania kontra Argentyna w finale mundialu. Rekord oglądalności coraz bliżej

    Hiszpania kontra Argentyna, Lamine Yamal przeciwko Lionelowi Messiemu — w niedzielę mecz o złote medale. Skład finału sprawi, że śledzić go będzie rekordowa liczba widzów na całym świecie, co już niezmiernie cieszy szefa FIFA — Gianniego Infantino.

    Mieli zagrać ze sobą 27 marca w Katarze. Finalissimę — czyli starcie pomiędzy zwycięzcą Copa America i mistrzem Europy — jednak odwołano z powodu wojny na Bliskim Wschodzie. Ale co się odwlecze, to nie uciecze, bo w najbliższą niedzielę Hiszpania i Argentyna zmierzą się ze sobą, i to o mistrzostwo świata. Skład finału sprawi, że śledzić go będzie rekordowa liczba widzów na całym świecie, co już niezmiernie cieszy szefa FIFA — Gianniego Infantino.

    Rekordy, rekordy, rekordy

    Tegoroczny mundial w Ameryce Północnej to 39 dni, 3 kraje, 16 stadionów, 48 drużyn i 4 strefy czasowe. To emocje, kontrowersje, sensacyjne rozstrzygnięcia, dramaty i euforia. To 104 mecze, niemal 300 bramek i ponad 6,5 miliona kibiców na trybunach. To wszystko zwieńczone finałem, który odbędzie się w najbliższą niedzielę na New York/New Jersey Stadium, gdzie spotkają się dwie najwyżej sklasyfikowane zespoły rankingu FIFA.

    Atmosfera przed MŚ była gorąca dosłownie i w przenośni. W otoczce turnieju roiło się od skandali: do USA nie wpuszczono arbitra z Somalii, kadra Iranu w ostatniej chwili przeniosła swoją bazę treningową do Meksyku, szokowały ceny wejściówek i mnożyły się problemy z logistyką. Ale kiedy zabrzmiał pierwszy gwizdek, większość z tych kwestii poszła w niepamięć, bo zaczęło się liczyć to, co na tej rangi turnieju jest najważniejsze — futbol.

    W fazie grupowej zachwycano się formą trzech gospodarzy oraz Holandii, Francji, Argentyny czy Kolumbii. Oklaskiwano hat tricki Lionela Messiego i Ousmane’a Dembele, dublety Viniciusa Juniora, Erlinga Brauta Haalanda i Kyliana Mbappe oraz premierowe mundialowe trafienia Jordanii, Uzbekistanu, Curacao, Demokratycznej Republiki Konga i Republiki Zielonego Przylądka. Ta ostatnia kadra stała się drugą — oprócz Norwegii — rewelacją, bo nie dała Hiszpanom wbić sobie bramki i dzięki trzem remisom awansowała do fazy pucharowej. Płakali za to Turcy, Czesi, Koreańczycy z Południa, Urugwajczycy i Szkoci, którzy łącznie wygrali zaledwie trzy spotkania i musieli wracać do domów. W fazie pucharowej było przynajmniej tak samo ciekawie, jeśli nie bardziej, aż do półfinałów, z których zwycięsko wyszli Hiszpanie i Argentyńczycy.

    Infantino może zacierać ręce nie tylko z tego powodu, że w finale zmierzą się dwie najlepsze drużyny rankingu FIFA, lecz także w związku z tym, że będzie to starcie międzykontynentalne. Rozwiązanie, w którym w boju o złoto będą się bić dwie ekipy ze Starego Kontynentu, mogło być mniej atrakcyjne dla kibiców spoza Europy, a dzięki takiemu składowi niedzielnego finału turniej w Ameryce Północnej pobije wszelkie rekordy popularności. Już w połowie czerwca FIFA ogłosiła, że przekroczona została nieosiągalna dotąd granica pięciu miliardów unikalnych widzów, ustanowiona cztery lata temu w Katarze. Analiza rynku praw telewizyjnych wykazała, że w Chinach pierwsze 41 spotkań śledziło łącznie 209 milionów. Tylko w Brazylii mecz ich ukochanej reprezentacji z Marokiem (1:1) śledziło prawie 30 milionów użytkowników. Taka sama liczba Amerykanów dopingowała przed telewizorami swoich ulubieńców w walce z Belgią w 1/8 finału (4:1), co sprawiło, że od tamtej pory stacja FOX może chwalić się nowym rekordem, jeśli chodzi o oglądalność jakiegokolwiek meczu piłkarskiego w USA. Jeżeli natomiast połączymy widzów FOX i hiszpańskojęzycznego Telemundo, nowy rekord został ustanowiony podczas starcia Meksyku i Anglii (2:3) — 44,8 miliona. Te wywołujące zawrót głowy liczby sprawiają, że można spodziewać się, że finał mundialu 2026 obejrzy jeszcze więcej fanów niż w Katarze w 2022 roku, a wówczas było to aż 1,5 miliarda. A taki wzrost popularności przełoży się na komercyjny dochód z imprezy, którego projekcje wykazują wzrost z 7,5 miliarda dolarów do 10,9 miliarda.

    Zdobędzie 48. trofeum?

    Wracając na boisko — niedzielny finał może być godnym pożegnaniem z mundialową sceną argentyńskiej ikony Messiego, który stanie przed szansą na zdobycie drugiego w karierze i drugiego z rzędu tytułu mistrza świata. W rankingu argentyńskich superczempionów "La Pulga" może więc wyprzedzić Mario Kempesa oraz Diego Maradonę, którzy byli kluczowi w triumfach Albicelestes w 1978 i 1986 roku. Messi, dla którego są to szóste MŚ, nie potrzebuje już niczego, aby ugruntować swoją pozycję jako najwybitniejszy piłkarz w historii, ale z pewnością drugą statuetkę za wygranie mundialu jeszcze gdzieś upchnie na półce z trofeami, których — jak wyliczył William Gittins z "AS" — w karierze uzbierał aż 47.

    Zawodnik, który 24 czerwca skończył 39 lat, wywalczył 41 tytułów z klubami (35 w Barcelonie i po 3 w PSG oraz w Interze Miami) oraz 6 z kadrą narodową. Do seniorskiego tytułu z Kataru dołożył mistrzostwo świata U-20, dwa triumfy w Copa America, złoty medal igrzysk olimpijskich w Pekinie oraz wygranie Finalissimy. Na dodatek ma w dorobku rekordowe osiem nagród w plebiscycie Ballon D’Or. Podczas tegorocznego mundialu ustanowił już wiele epokowych wyników, które będą trudne do pobicia. Mecz z Hiszpanią będzie jego 34. występem w mistrzostwach świata. 16 czerwca minęło 20 lat od jego debiutu w meczu z Serbią i Czarnogórą (6:0), kiedy zdobył pierwszą ze swoich 21 bramek i zaliczył pierwszą z tuzina asyst. Aż 10 ostatnich podań wykonał w fazie pucharowej, a 15 ze swoich goli strzelił po 35. urodzinach.

    W całej historii finałów MŚ tylko dwóm zespołom udało się zwyciężyć w dwóch kolejnych turniejach — Włochom (1934 i 1938) oraz Brazylii (1958 i 1962). W Italii dwa razy mistrzami świata zostawało tylko trzech zawodników (m.in. Giuseppe Meazza). U Canarinhos ta grupa liczyła już 14 graczy, wśród których byli m.in. Pele i Garrincha. Teraz taką okazję będzie miało aż 18 piłkarzy Albicelestes.

    Ale na drodze do tego staną Hiszpanie, dla których jest to dopiero drugi finał mundialu w dziejach. Rozpoczęli od lekkiego falstartu, bo mecz z mundialowym debiutantem Republiką Zielonego Przylądka zakończył się sensacyjnym remisem 0:0. Potem jednak był już komplet zwycięstw nad Arabią Saudyjską (4:0), Urugwajem (1:0), Austrią (3:0), Portugalią (1:0), Belgią (2:1) i Francją (2:0). Mimo iż drogę do finału zawodnicy selekcjonera Luisa de la Fuente mieli bardziej wymagającą niż Argentyna, to doszli tam w imponującym stylu. W każdym spotkaniu ich przewaga i kultura gry były wyższa.

    Ten mecz ma wiele podtekstów, ale nie można nie wspomnieć o rywalizacji Messiego z Lamine’em Yamalem, którego kąpał jako pięciomiesięcznego bobasa w 2007 roku w ramach sesji zdjęciowej do kalendarza charytatywnego. Niemal dwie dekady później ten brzdąc może mu zabrać piękną puentę kariery w mistrzostwach świata…

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era