
Gdy Hiszpanie wpadli w ekstazę po wygraniu finału mistrzostw świata, Nico Williams natychmiast odłączył się od celebrującej drużyny. Młody gwiazdor ruszył prosto na trybuny, by... oddać zdobyty przed chwilą złoty medal.
Finał mistrzostw świata w Ameryce Północnej przyniósł Hiszpanom upragnione złoto po dramatycznym boju z Argentyną. W morzu pomeczowych analiz i skandali w mediach społecznościowych błyskawicznie zaczął jednak zyskiwać popularność zupełnie inny, niezwykle poruszający obrazek. Głównym bohaterem tego został Nico Williams.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Młody skrzydłowy reprezentacji Hiszpanii, tuż po ceremonii wręczenia nagród, podszedł do jednej z trybun. Nie przyszedł tam jednak pozować do zdjęć z kibicami. Bez wahania zdjął z szyi złoty medal mistrzostw świata i oddał go swojej matce.
Historia rodziny Williamsów to gotowy scenariusz na wstrząsający, hollywoodzki film o niewyobrażalnej wręcz determinacji. W 1994 r. Maria, matka Nico (oraz jego starszego brata Inakiego), wraz z mężem podjęła dramatyczną decyzję o ucieczce z rodzinnej Ghany. W poszukiwaniu bezpiecznego schronienia i lepszego życia dla swoich nienarodzonych jeszcze dzieci para pokonała pieszo część Sahary.
Szli w ekstremalnych warunkach, boso przemierzając rozgrzany piasek. Wielu ich towarzyszy podróży zmarło po drodze, ale im ostatecznie udało się dotrzeć do hiszpańskiej enklawy Melilla na kontynencie afrykańskim, a stamtąd przedostać się do Europy. Maria otarła się o śmierć, by jej dzieci mogły w przyszłości dorastać w bezpiecznym, europejskim kraju.
Dzisiejszy, gigantyczny sukces braci Williams, rywalizujących na najwyższym piłkarskim poziomie (Inaki reprezentuje Ghanę, Nico gra dla Hiszpanii), jest bezpośrednim efektem tamtego heroicznego marszu przez pustynię. Matka piłkarzy do dziś ma problemy z czuciem w stopach z powodu obrażeń, jakich doznała na gorącym piasku Sahary.