
— Byłem śmiertelnie przerażony — opowiada Marc Cucurella o bliskim spotkaniu z Donaldem Trumpem podczas wręczania trofeum za klubowe mistrzostwo świata. Podobnie jak po finale MŚ, prezydent nie chciał wówczas opuścić celebrujących piłkarzy.
Donald Trump znów wystawił się na pośmiewisko. Po finale mistrzostw świata razem z Giannim Infantino wręczał trofeum reprezentacji Hiszpanii. Zgodnie z zasadami, po jego przekazaniu powinien opuścić scenę i zostawić celebrujących piłkarzy.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Polityk jednak bardzo chciał znaleźć się na wspólnym zdjęciu. O przesunięcie się prosił go nawet jego wielki sojusznik Gianni Infantino. Dla niektórych zawodników wcale nie była to nowa sytuacja.
Tak samo Trump zachował się podczas zeszłorocznych Klubowych Mistrzostw Świata, kiedy po tytuł sięgnęło Chelsea. Pomimo sukcesu niezbyt dobre wspomnienia z celebracji ma Marc Cucurella, ówczesny zawodnik angielskiego klubu.
— Powiedziano nam, że Donald Trump wręczy nam trofeum i że zgodnie z zasadami nie możemy go podnieść, dopóki nie odejdzie. Wszyscy staliśmy i czekaliśmy, aż to zrobi, ale wcale nie chciał odejść. Na dodatek spojrzeliśmy na niego, a on powiedział: "Podnoście je, ja tu zostanę" i tak dalej. Zastanawiałem się, kto odważy się mu cokolwiek powiedzieć. Sami wiecie, byłem śmiertelnie przerażony — opowiadał w rozmowach z mediami.