
Wystarczyła chwila, a sieć zalała lawina krytyki przez to, co zrobiła FIFA. W finale MŚ 2026 przerwa została wydłużona niemal dwukrotnie, co złamało świętą zasadę piłkarską. A sam show doczekał się donośnych słów krytyki.
"Show w przerwie to antyfutbolowa abominacja. Zawodnicy przez całą karierę byli przyzwyczajeni do normalnej przerwy. Ten rytm zakłócony, w najważniejszym meczu ich karier. To element większej całości z absurdalnie wysokimi cenami biletów i kontrowersją wokół Baloguna — FIFA przepychająca to na siłę" — napisał na portalu X Miguel Delaney z "The Independent".
"Zakłady w naszym rzędzie loży prasowej na to, jak długo potrwa przerwa w połowie meczu z jej słynnym show. Rozpiętość optymistycznych 21 minut do 26 (a ta druga się przedłużyła, bo liczyliśmy na usłyszenie Madonny). Stoper odlicza" — dodaje Henry Winter.
"Co za kompletna k**a g***a. Zmasakrowali ten sport dosłownie" — napisał dosadnie David Cartldige z ESPN.
"Pomijając długość przerwy... Starali się organizatorzy MŚ 2026, ale ich impreza przy ceremonii zamknięcia igrzysk w Londynie 2012 nawet nie stała. Tamta nie do pobicia" — zauważa Grzegorz Rudynek z "Przeglądu Sportowego".
"W tym half-time show wydarzyło się 10 razy więcej niż w meczu" — podkreśla Piotr Wąsowski.
"Wszyscy trąbią o Messim i Ronaldo grających swój szósty mundial. Shakira wkrótce ich prześcignie" — dodaje z przymrużeniem oka Sid Lowe.
"Zupełnie nie czuć klimatu finału mistrzostw świata. Wszystko jest bardzo dziwne. Po prostu czuje się, jakby wokół jakiegoś przypadkowego nonsensu i krzyków czasami rozgrywał się jakiś futbol" — podsumowuje Jacob Steinberg z "The Guardian".