
Przed rozpoczęciem sezonu przenosiny Maksyma Drabika do Bayersystem GKM-u Grudziądz były określane mianem absolutnego hitu transferowego. Wielu kibiców i ekspertów wierzyło, że utalentowany Polak okaże się brakującym ogniwem, które zaprowadzi drużynę po upragniony medal. Rzeczywistość okazała się jednak niezwykle brutalna, a stare demony ponownie dają o sobie znać na torze.
Sytuacja w tabeli PGE Ekstraligi zmienia się błyskawicznie. Jeszcze kilka kolejek temu ekipa GKM-u dumnie nosiła miano lidera rozgrywek. Dziś drużyna z Grudziądza spadła na piąte miejsce, a niedzielna, bolesna porażka na własnym obiekcie z Pres Grupą Deweloperską Toruń drastycznie pokomplikowała ich sytuację.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Scenariusz, w którym GKM ostatecznie nie awansuje do fazy play-off, jeszcze niedawno wydawał się czystą fikcją. Dziś staje się bardzo realnym i niebezpiecznym zagrożeniem.
Maksym Drabik w minionym sezonie prezentował się wybornie. Choć jego ówczesny zespół, ROW Rybnik, ostatecznie spadł z ligi, Polak był absolutnym objawieniem rozgrywek, udowadniając swój powrót do najwyższej, życiowej dyspozycji. W obecnym roku lekko obniżył loty, jednak jego średnia biegowa na poziomie 1,75 punktu nadal wygląda dość solidnie. Prawdziwy i najbardziej palący problem leży w zupełnie innej statystyce.
Przed startem rozgrywek wielu obserwatorów zwracało uwagę na historycznie słabe występy Drabika na torze przy ulicy Hallera 4. Kibice w Grudziądzu żyli jednak nadzieją, że po zmianie barw klubowych zawodnik szybko rozszyfruje domowy owal, podążając sprawdzoną drogą Maxa Fricke'a. Niestety, zbliżamy się do końca rundy zasadniczej, a brutalne statystyki pokazują, że średnia wyjazdowa Polaka (1,875) jest lepsza niż jego wyniki osiągane przed własną publicznością (1,643).
Brak odpowiedniego dopasowania do specyficznego, domowego toru to potężny kłopot dla całej drużyny walczącej o najwyższe cele. Obecna sytuacja to również bardzo wyraźny sygnał dla samego zawodnika.
Gołym okiem widać, że Polak ewidentnie męczy się na grudziądzkim owalu, co może skłonić go do rozważenia potencjalnej zmiany klubu po zakończeniu bieżącego sezonu.