
"Nikt nie chce grać tego meczu, nikt nie chce go relacjonować" — grzmią francuskie media w obliczu ostatniego meczu mundialu 2026. Trójkolorowi muszą zagrać z Anglią o brąz, choć w obu krajach pojawiają się głosy krytyki. Ale w samej reprezentacji wiedzą o dodatkowej stawce.
Mecz o trzecie miejsce MŚ 2026 Anglia — Francja, choć dla wielu krajów stanowiłby szansę na historyczny sukces, dla obu tych reprezentacji jest wielkim rozczarowaniem. Każda z nich liczyła na występ w wielkim finale, ale nie ma już szans na złoto. Francuskie media są wprost wściekłe i piszą, że "nikt nie chce grać tego spotkania".
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
"Le Figaro" pisze wprost. "Zawodnicy, sztab, media... nikt nie chce rozgrywać tego meczu ani go relacjonować, bo z takiego starcia nie można wyciągać żadnych istotnych wniosków. Walka o brąz na igrzyskach olimpijskich to co innego, ale w piłce nożnej historia pamięta tylko zwycięzców. Za kilka miesięcy nikt nie będzie nawet pamiętał, czy to Anglia, czy jednak Francja zgarnęła nagrodę pocieszenia".
Takie nastroje panują nie tylko w samej Francji. Angielskie "The Sun" pisze o meczu z innej strony. "Wyobraźcie sobie tylko te sceny na lotnisku w Birmingham w niedzielę. Tysiące fanów na miejscu witają zwycięską reprezentację Anglii po zdobyciu trzeciego miejsca na mundialu. Tak, to się nie wydarzy" — ironizują Brytyjczycy.