
Trener Norwegii Stale Solbakken po zwycięstwie nad Brazylią 2:1 w 1/8 finału mundialu przyznał, że mecz mógł skończyć się różnie, ale jego zespół zagrał solidnie i dobrze taktycznie. — To był prawdziwy dreszczowiec. Każdy obywatel Norwegii może cieszyć się tym wieczorem — ocenił.
Norweski szkoleniowiec nie ukrywał, że jego zespół zaliczył kilka strat, co mogło się zemścić. Ostatecznie wszystko skończyło się pozytywnie.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— Powinniśmy być z tego cholernie dumni — powiedział.
Solbakken rywalizację obu reprezentacji przyrównał do meczu Manchesteru City z Realem Madryt.
— Oni się cofają i polegają na kontratakach, a my musimy ich zaskoczyć. Bo w tym jesteśmy najlepsi i myślę, że dobrze sobie z tym poradziliśmy — podsumował.
Zdobywca dwóch bramek dla Skandynawów Erling Haaland przyznał, że ta wygrana "to absolutne szaleństwo".
— Tak to zazwyczaj wygląda. Jeśli mam jedną czy dwie okazje, zazwyczaj kończą się golem. Nie wiem, jak to robię, ale tak właśnie się dzieje. Chodzi o to, żeby być skoncentrowanym — opisał swoje odczucia na boisku.
Norweski napastnik bez skromności swoje predyspozycje nazwałem "darem od Boga".
— Po prostu parliśmy do przodu. Wszyscy młodzi ludzie oglądający ten wywiad — mam nadzieję, że kiedy trochę podrośniecie, uznacie grę dla Norwegii za najdumniejszą rzecz, jaką zrobicie w całym swoim życiu. To absolutne szaleństwo — zakończył.
Selekcjoner reprezentacji Brazylii Carlo Ancelotti powiedział, że odpadnięcie z turnieju to "początek nowego rozdziału".
Na konferencji prasowej włoski trener stwierdził, że wszyscy są "głęboko zasmuceni" porażką, ale podkreślił, że Brazylia rozegrała "dobry mundial" i zasłużyła na "wygranie meczu".
— Musimy myśleć, że przegrana to początek nowej przygody. Musimy kontynuować pracę, doskonalić się i szukać nowych pomysłów. To nie koniec, to początek nowego cyklu — podkreślił Ancelotti.