RAK
    Erik Prekop w Górniku Zabrze. „Byłem pod wrażeniem trenera”

    Erik Prekop w Górniku Zabrze. „Byłem pod wrażeniem trenera”

    2328 odsłon
    Erik Prekop w Górniku Zabrze. „Byłem pod wrażeniem trenera”

    Przed transferem do Górnika nie rozmawiałem z Michalem Gašparikiem. Ale znałem i byłem pod wrażeniem jego historii jako trenera. To miało znaczący wpływ na to, że podjąłem decyzję, by dołączyć do jego zespołu – mówi nowy napastnik Górnika Erik Prekop.

    GRZEGORZ RUDYNEK: Który pana transfer był bardziej skomplikowany? Rok temu z Banika Ostrawa do Slavii Praga? Czy ostatni ze Slavii do Górnika Zabrze? W obu przypadkach to były transakcje wiązane, w każdej brało udział po trzech zawodników.

    ERIK PREKOP (napastnik Górnika Zabrze): Zdecydowanie bardziej skomplikowany był ten pierwszy, odbywał się pod presją czasu. Wszystko musiało być domknięte do północy, do kiedy można było zgłaszać kadrę na Ligę Mistrzów. Porozumieć musiałem się nie tylko ja ze Slavią, ale też zawodnicy, którzy szli w odwrotnym kierunku (Ondřej Kričfaluši, David Planka — przyp. red.). Ostatecznie transfer dokonał się wpół do dwunastej w nocy.

    Jak z pana perspektywy wyglądał transfer do Górnika? Musiał pan czekać, jak skończą się rozmowy Slavii z Górnikiem w sprawie Wiktora Nowaka i Ondřeja Zmrzlego.

    Tu akurat spokojnie do tego podchodziłem, bo mało kto wie, ale z Górnikiem byłem dogadany już długo wcześniej, tydzień po zakończeniu sezonu. Pozostawała kwestia klubów. To się niefortunnie złożyło w czasie. Był okres wakacyjny, ktoś wyjechał na urlop, potem wolne miał Wiktor Nowak. Trochę się to przeciągało, ale ważne, że dobrze skończyło.

    • Polecamy także: Czesi chwalą nowego piłkarza Legii. Wskazują też na jego ograniczenia

    Czeskie media donosiły, że w trakcie negocjacji między Slavią a Górnikiem spływały do pana oferty z jeszcze innych klubów.

    Owszem, jedna przyszła z bardzo egzotycznego kierunku, inna z Azji. Ale zdecydowałem się na Górnika.

    W pana transferze odegrał jakąś rolę pana rodak trener Michal Gašparik? Rozmawialiście przed podpisaniem kontraktu?

    Może się ktoś zdziwić, ale przed transferem nie kontaktowałem się z trenerem. Natomiast zdobywałem informacje o Górniku. Oczywiście wiedziałem, że gra tam pięciu Czechów (Lukaš Ambros, Patrik Hellebrand, Michal Saček, Lukaš Sadilek i Zmrzly, przy czym dwóch pierwszych odeszło już z klubu — przyp. red.) i miałem kogo wypytać, jak sytuacja wygląda na miejscu.

    Wcześniej drogi pana i trenera Gašparika się nie skrzyżowały?

    Nie, nie znaliśmy się, ale dobrze wiedziałem, co to za szkoleniowiec. Byłem pod wrażeniem jego historii. Tego, że cztery razy ze Spartakiem Trnawa dochodził do finału Pucharu Słowacji i trzykrotnie go zdobywał, a niedawno po bardzo długiej przerwie do Pucharu Polski doprowadził Górnika Zabrze i zajął z nim drugie miejsce w Ekstraklasie. To miało znaczący wpływ na to, że podjąłem decyzję, by dołączyć do jego zespołu.

    Przejście do Ekstraklasy to krok do przodu w karierze? Nasza liga dynamicznie się rozwija, w rankingu UEFA wyprzedziła czeską, ale z drugiej strony opuścił pan Slavię. Wielki klub, który ma gwarantowany udział w Lidze Mistrzów.

    Oczywiście, Slavia jest wielkim klubem, ale transferu do Polski nie traktuję jako kroku wstecz. Przeszedłem do ligi, której zespoły mają coraz lepsze wyniki, gdzie są piękne i wypełnione kibicami stadiony. Jestem w klubie, który ma duże ambicje i chce odnosić sukcesy.

    W Slavii wystąpił pan we wszystkich rozgrywkach w 24 meczach, ale przełożyło się to na ledwie 790 minut. Mało.

    Mogło być ich więcej, ale pewne sprawy wyglądały inaczej, niż się na początku umawialiśmy. Nie chcę jednak tego rozwijać, do nikogo nie czuję żalu. Wręcz przeciwnie, uważam, że sezon spędzony w Slavii był dobrym doświadczeniem. Na koniec jestem wdzięczny, że klub pozwolił mi odejść do Górnika.

    Mógłbym zapytać, jakie cele ma Górnik na ten sezon, ale nie wiem, czy zna pan możliwości innych polskich drużyn i umie go pan z nimi porównać.

    Zgadza się, nie wiem, jaka jest ich siła. Wiem za to, że nie brakuje tu klasowych zespołów, które potrafiły pokazać się w Europie. Chcę tu jednak odnosić sukcesy, nie indywidualne, ale z drużyną. Życzyłbym sobie, żeby nadchodzący sezon był jeszcze lepszy niż poprzedni. Będzie o to trudno, bo to oznacza, że musielibyśmy zająć pierwsze miejsce, dlatego nie zadeklaruję, że walczymy o dublet. Na razie musimy myśleć o przygotowaniu się do spotkania o Superpuchar z Lechem, kwalifikacji do Ligi Mistrzów, potem czekać nas będą mecze co trzy, cztery dni. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało. Wierzę, że siła naszego zespołu jest ogromna.

    Jeden polski zespół już pan dobrze zna. Myślę o Legii, przeciw której grał pan rok temu jako piłkarz Banika w eliminacjach Ligi Europy. W Warszawie nawet strzelił pan pierwszego gola w meczu.

    Tak, tak… Było blisko, żebyśmy to my awansowali. W Warszawie w jednej z ostatnich akcji nie wykorzystaliśmy rzutu karnego, który mógł dać dogrywkę. To były fajne spotkania, pierwsze w Ostrawie i rewanż w Polsce. Myślę, że szczególnie w tym drugim dobrze zagrałem. Byliśmy rozczarowani, że to nie Banik awansował.

    • Polecamy także: Tak ma wyglądać Raków. Trener Dawid Kroczek wyjaśnia

    Zaraz potem opuścił pan ten klub i nastąpiła wielka katastrofa. Banik do końca sezonu bronił się przed spadkiem.

    Źle to wyglądało. Cały czas miałem kontakt z kolegami z zespołu i było mi ich niezwykle szkoda. W nowym sezonie pewnie spiszą się o wiele lepiej.

    Na koniec jedno pytanie od Jaroslava Veselego, pana trenera z Bohemians Praga. Rozmawiałem z nim, zanim do pana zadzwoniłem i prosił, by zapytać, czy już się pan zadomowił w Zabrzu i kto wychodzi z psem?

    Ha, ha… Nie zadomowiłem się w Zabrzu, bo mieszkanie mam w Katowicach. Ale spędziłem w nim może ze dwa dni, bo mieliśmy zgrupowanie w Austrii. A pies? W opiece nad nim pomaga mi moja dziewczyna.

    Jakiej rasy jest pies?

    To wyżeł węgierski. Wabi się Pluto.

    Grał pan w Baniku, dość dużym klubie, w Slavii — wielkim. Teraz trafił pan do też utytułowanego Górnika, który mecze rozgrywa na nowym stadionie. W Bohemians wygląda to, jakby czas stanął w miejscu.

    Faktycznie, klub jest trochę specyficzny, ale atmosfera jest tam cudowna. Ma oddanych kibiców, mój pobyt tam wspominam bardzo miło.

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?