RAK
    Ekstraklasa już nie dla emerytów. Pozytywne odwrócenie trendu

    Ekstraklasa już nie dla emerytów. Pozytywne odwrócenie trendu

    491 odsłon
    Ekstraklasa już nie dla emerytów. Pozytywne odwrócenie trendu

    W letnim okienku do PKO BP Ekstraklasy znowu trafiają zawodnicy, którzy realnie mogą myśleć o powrocie do reprezentacji Polski. To cenna kontynuacja ścieżki, jaka we wcześniejszych latach wcale nie była oczywista.

    Jeszcze kilka lat temu, kiedy piłkarz po zagranicznych wojażach wracał do PKO BP Ekstraklasy, w najlepszym razie był na ostatniej prostej, żeby nie powiedzieć schyłkowym etapie, swojej kariery. Jego doświadczenie miało służyć na boisku jako przedłużenie ręki trenera, z kolei w szatni, czy na treningach, przydawać się nie tylko pod względem piłkarskim, ale i życiowym. W ostatnim czasie, czego trudno nie wiązać ze wzrostem sportowej jakości naszych klubów oraz ich pozytywnych wyników w europejskich pucharach, trend zaczął się odwracać, czego koronnym dowodem były transfery z minionego sezonu. Co ważne, ruchy z poprzednich miesięcy okazują się już czymś więcej niż chwilową zmianą przyzwyczajeń, bo w obecnym okienku do PKO BP Ekstraklasy wracają kolejni zawodnicy, którzy spokojnie mogą jeszcze myśleć o przypomnienie się sztabowi reprezentacji Polski.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Różne historie powrotów do PKO BP Ekstraklasy

    Kamil Piątkowski, Kacper Urbański, Arkadiusz Reca i Damian Szymański w Legii Warszawa, Bartłomiej Drągowski i Przemysław Wiśniewski w Widzewie Łódź, a poza tym Robert Gumny w Lechu Poznań, Kamil Jóźwiak w Jagiellonii Białystok, Paweł Dawidowicz w Rakowie Częstochowa, czy Karol Czubak w Motorze Lublin – to najgłośniejsze nazwiska piłkarzy, którzy obrali kierunek na Polskę w poprzednim sezonie.

    Ich losy nie układały się już wedle jednego wzoru, bo niektórzy poradzili sobie w PKO BP Ekstraklasie doskonale, a inni zdecydowanie gorzej, jednak zapoczątkowali trend, który przed rozpoczęciem sezonu 2026/27 ciągle jest aktualny. Do polskiej ligi nie wracają już zawodnicy wypaleni, chcący jedynie dokończyć karierę w klubie, jaki wypuszczał ich na szerokie wody.

    • Polecamy również: Awanse Belgii naznaczone zawodem. "Kibice są bardzo sceptyczni"

    Ich umiejętności w krótkim czasie przekładają się na poprawę wyników poszczególnych zespołów, o czym świadczy choćby tytuł wicekróla strzelców dla Czubaka, czy wkład wymienionego duetu z Łodzi w utrzymanie w szeregach elity.

    Powroty dawnych ulubieńców kibiców w sile wieku to również istotny magnes dla kibiców, którzy coraz liczniej pojawiają się na trybunach ekstraklasowych obiektów, niezależnie od tego, jaka jest piłkarska stawka. Dość powiedzieć, że ostatnia kolejka poprzedniego sezonu, po raz pierwszy w historii, wypełniła do ostatniego miejsca każdy z dziewięciu stadionów.

    Bartłomiej Drągowski i Przemysław Wiśniewski

    MIKOLAJ BARBANELL / ARENA AKCJI/NEWSPIX.PL / newspix.pl

    Bartłomiej Drągowski i Przemysław Wiśniewski

    Transfery mogą cieszyć selekcjonera Urbana

    Trwające okienko przynosi kolejne powroty do PKO BP Ekstraklasy, które muszą ucieszyć sztab selekcjonera Jana Urbana. W tym kontekście na pierwszy plan na razie wysuwa się Motor Lublin, który zakontraktował już Bartosza Bereszyńskiego i Mateusza Łęgowskiego, jednak inni ligowcy również nie próżnują.

    Do Widzewa Łódź trafił przecież Karol Świderski, do Lecha Poznań Mateusz Lis, do Wieczystej Kraków Ben Lederman, a do Śląska Wrocław Karol Niemczycki. Ten ostatni w niedawnym wywiadzie dla Przeglądu Sportowego podkreślał koncentrację na zadaniach w ekipie beniaminka PKO BP Ekstraklasy, jednak między zdaniami dawał do zrozumienia, że przypomnienie się selekcjonerowi to również jeden z celów jego powrotu do Polski.

    Mateusz Lis

    Pawel Jaskolka / NEWSPIX.PL / newspix.pl

    Mateusz Lis

    Co ważne, wszystkie z wymienionych ruchów zostały sfinalizowane już na przełomie czerwca i lipca, a zatem w czasie, kiedy kluby dopiero wyjeżdżały na przedsezonowe zgrupowania oraz wchodziły w najważniejszą fazę letnich przygotowań. Nie ma przestrzeni do tego, by kontraktowani potencjalni reprezentanci mogli później tłumaczyć się późnym dołączeniem do klubu, czy zakłóconym obozem.

    To dobrze przygotowane, konkretne wzmocnienia przedstawicieli coraz ambitniejszej ligi, które mają przynosić efekty już od początku nowych rozgrywek. Przydawać ma się również w kwalifikacjach europejskich pucharów, gdzie polska reprezentacja od sezonu 2025/26 liczyć będzie już pięć klubów i tylko od naszych kolejnych wyników zależy, czy taki stan posiadania uda się utrzymać na dłużej. Sprowadzanie, a nie wypuszczanie z PKO BP Ekstraklasy, najbardziej utalentowanych piłkarzy w dobrym wieku, reprezentacyjnym potencjałem może jedynie pomóc.

    Karol Niemczycki

    Krystyna Paczkowska/newspix.pl / newspix.pl

    Karol Niemczycki

    Inspiracja do kolejnych powrotów

    Odwrócenie trendu na korzyść, który może jednoznacznie cieszyć selekcjonera Urbana zbiega się w czasie z rozpoczęciem nowego cyklu eliminacyjnego, który może szerzej otworzyć drzwi do reprezentacji dla niepowoływanych ostatnio, albo wcale zawodników z krajowego podwórka.

    Karol Czubak, dzięki transferowi do Motoru Lubin, zapracował na debiut w reprezentacji Polski

    MARCIN BRYJA / 400mm.pl / NEWSPIX.PL / newspix.pl

    Karol Czubak, dzięki transferowi do Motoru Lubin, zapracował na debiut w reprezentacji Polski

    O tym, że jest to możliwe, najlepiej świadczy historia wspomnianego Czubaka, bo ten na początku czerwca doczekał się przecież debiutu w pierwszej reprezentacji przy okazji towarzyskiego meczu z Nigerią (2:2) na PGE Narodowym w Warszawie. Przykłady takie, jak napastnika Motoru Lublin, mogą być także inspiracją dla kolejnych zawodników, którzy co prawda mogą się cieszyć ze znalezienia miejsca w zagranicznym klubie, jednak liczba minut zdecydowanie im nie odpowiada.

    • Polecamy również: Bramkarska karuzela GKS Katowice. Seria zmian przed pucharami

    PKO BP Ekstraklasa wykorzystuje szansę pokazania się, jako dobre miejsce do odbudowy i otrzymania piłkarskiej drugiej szansy, ale jednocześnie wysoko zawiesza poprzeczkę. Po kilku latach nieobecności w kraju jej poziom niejednego może zaskoczyć, jednak to akurat powinien być przyczynek do dodatkowej motywacji.

    Ta ma pozwolić najpierw ponownie sprawdzić się w krajowej lidze, a dopiero później szukać kolejnych zagranicznych doświadczeń. Nadchodzący sezon znowu powinien przynieść pozytywne przykłady.

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era