
Hubert Hurkacz był o włos od awansu do ćwierćfinału Wimbledonu, a co za tym idzie gigantycznej nagrody pieniężnej. Przegrał jednak nie tyle z rywalem co z kontuzją. Dramat, który rozegrał się na londyńskiej trawie z udziałem Polaka, jest szeroko komentowany.
Mecz rozpoczął się wyjątkowo dobrze dla reprezentanta Polski, który grał jak natchniony. Aż tu nagle, gdy od awansu do ćwierćfinału dzielił go jeden set, wszystko się zmieniło. Kontuzja uniemożliwiła mu grę, przez co Jan-Lennard Struff wygrał kolejne dwa sety, a w decydującej partii, przy stanie 4:2 "Hubi" nie wytrzymał i skreczował.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
"Cały czas dolegliwość się nasilała. Nie było szans, żebym grał, bo czułem się coraz gorzej. Liczyłem, że może coś się zmieni, ale później nie było już sensu" — mówił Polak po tym, jak musiał zrezygnować z dalszej gry. Kibicom i ekspertom szkoda tej zmarnowanej szansy w Wimbledonie, jednak wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że "Hubi" musi dbać o swoje zdrowie i że zrobił, co mógł, by dokończyć to spotkanie.
"Panie Hubercie, życzę szybkiego powrotu do zdrowia! 🎾 Pokaz ambicji i charakteru, który zasługuje na ogromny szacunek.👏🏻 Taką postawę docenia każdy kibic" — napisał Jakub Rutnicki na platformie X.
"Wielki to musiał być ból, bo Hubi to taki gość, co gdyby tylko czuł, że może, dograłby ten mecz — choćby po to, żeby Struff miał swój moment na "normalnych" zasadach, nie przez krecz rywala. Cholernie szkoda, oby nic groźnego w perspektywie kolejnych turniejów" — dodał Sebastian Warzecha.
"Wimbledon dla Polaków w singlu spiął się bardzo niemiłą i nieprzyjemną klamrą. Pierwszy mecz: Maja Chwalińska kontuzjowana. Ostatni mecz: Hubert Hurkacz kontuzjowany" — podsumował Dawid Żbik.
"Biedny Hubi… To straszne" — napisał z kolei Jose Morgado.