
Reprezentacja Argentyny w meczu 1/8 finału mistrzostw świata z Egiptem była bardzo blisko odpadnięcia z mundialu, jednak zdołała odwrócić jego losy, wygrywając 3:2. Po ostatnim gwizdku sędziego doświadczonemu Messiemu puściły nerwy i popłakał się na oczach świata. W rozmowie z mediami wyznał, dlaczego tak się stało.
Messi w meczu z Egiptem zaskoczył świat dwa razy. Pierwszy raz, gdy w 21. minucie nie zdołał pokonać Mostafy Shobeira i nie wykorzystał rzutu karnego, a kolejny, gdy dał upust emocjom, a po jego policzkach popłynęły łzy. W rozmowie z zagraniczną prasą Argentyńczyk przyznał, że stało się tak dlatego, że czuł, że zawiódł drużynę w tak ważnym momencie.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
"Prawda jest taka, że to był moment wyzwolenia, wyzwolenia nas wszystkich. Czułem ogromną złość z powodu zmarnowanego rzutu karnego i sposobu, w jaki go zmarnowałem. Czułem, że w tym ważnym momencie zawiodłem drużynę" — zaczął Messi.
"Ale na szczęście Bóg po raz kolejny przygotował dla mnie coś wyjątkowego i ostatecznie udało mi się strzelić wyrównującego gola. To była ogromna ulga i radość dla nas i kibiców, którzy przyszli i każdego dnia udowadniali, co znaczy być Argentyńczykiem i jaką wielką dumą nas obdarzają" — dodał reprezentant Argentyny.
W ćwierćfinale mistrzostw świata Argentyna zmierzy się ze Szwajcarią. Mecz zaplanowano na 12 lipca, na godz. 3.00. Na relacje z piłki nożnej zapraszamy do Przeglądu Sportowego Onet.