
W piątek o godzinie 18:00 na toruńskiej Motoarenie rozpocznie się pierwsze spotkanie 10. kolejki PGE Ekstraligi. Drużyna Pres Grupy Deweloperskiej podejmie na własnym torze Krono-Plast Włókniarza Częstochowa, który w obecnym sezonie nie zdobył jeszcze ani jednego punktu meczowego. Kibiców na stadion przyciągnąć może Darcy Ward, który na obiekcie pojawi się znacznie wcześniej, w związku z odsłonięciem specjalnej tablicy pamiątkowej.
Jeszcze dwa tygodnie temu wydawać się mogło, że Torunianie są jedną nogą poza fazą play-off. Podopieczni Piotra Barona przegrali w Lesznie z beniaminkiem 41:49 i stracili punkt bonusowy z całego dwumeczu, znacznie komplikując swoją sytuację w ligowej tabeli.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Po ostatnim weekendzie nastroje w grodzie Kopernika uległy jednak znacznej poprawie. Drużynowy mistrz Polski rozbił na własnym torze Orlen Oil Motor Lublin aż 61:29. Taki wynik pozwolił Torunianom na złapanie oddechu, szczególnie że wobec kontuzji Fredrika Lindgrena to właśnie Lublin znalazł się w trudnym położeniu w kontekście walki o czołową czwórkę.
— Po nieciekawym początku sezonu wracamy na dobre tory i cieszę się z tego, jak nasza drużyna sobie radzi, awansując na wyższe miejsca w tabeli. Należy jednak pamiętać i mieć z tyłu głowy, że nasza pozycja wciąż nie jest najlepsza, lecz bardzo potrzebowaliśmy takiego meczu jak właśnie z Motorem — mówił Robert Lambert po zwycięstwie.
W piątek Pres czeka teoretycznie najłatwiejsze spotkanie w całym sezonie, ponieważ na Motoarenę przyjeżdża Krono-Plast Włókniarz Częstochowa. Goście po dziewięciu kolejkach pozostają jedyną drużyną bez punktów w PGE Ekstralidze i trudno oczekiwać, by w najbliższym czasie uległo to zmianie.
W Toruniu w ostatnim czasie coraz lepiej prezentują się Patryk Dudek, Robert Lambert i Emil Sajfutdinow, a w meczu przeciwko Motorowi pierwszy od dłuższego czasu przebłysk formy pokazał Mikkel Michelsen. Duńczyk po meczu w Lesznie powiedział w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet, że będzie musiał wybrać się do Castoramy po łopatę, która pomoże mu wykopać się z ogromnego dołka, w jaki wpadł. Najwyraźniej zakup okazał się udany.
W zespole z Częstochowy trudno szukać powodów do radości. Być może jedynym jest forma Szymona Ludwiczaka, który w ostatnim czasie prezentuje się naprawdę dobrze. W trzech poprzednich spotkaniach młodzieżowiec zdobył łącznie 15 punktów (z bonusami — dop. red.), co jest jego najlepszym wynikiem w karierze z jakiegokolwiek 3-meczowego okresu.