
Pierwsza połowa sezonu w wykonaniu Bayersystem GKM Grudziądz była niemal perfekcyjna. Podopieczni Roberta Kościechy wygrywali mecz za meczem i przed rundą rewanżową byli liderem PGE Ekstraligi. Większość kibiców widziała ich już w fazie play-off.
Po dziewięciu kolejkach Grudziądzanie mają na koncie aż sześć zwycięstw. Ich jedyne wpadki to porażka na wyjeździe z Pres Grupą Deweloperską Toruń oraz remis i porażka z Gezet Stalą Gorzów. Najtrudniejsze mecze są jednak jeszcze przed nimi.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Pierwszy poważny sprawdzian czeka Gołębie już w piątek na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu. W poprzednim sezonie GKM przegrał tam oba spotkania — 39:51 w rundzie zasadniczej i aż 29:61 w meczu o trzecie miejsce. Tym razem Grudziądzanie muszą pojechać zdecydowanie lepiej, jeśli chcą obronić punkt bonusowy (w pierwszym meczu tego sezonu było 48:42 dla GKM).
Kluczową rolę w spotkaniu może odegrać Maksym Drabik. 28-latek przez większość kariery reprezentował barwy wrocławskiego klubu, a w minionym sezonie — jako zawodnik Innpro ROW-u Rybnik — zdobył na tym obiekcie 14+1 punktów w sześciu startach. W tym roku Drabik jest daleki od optymalnej formy i powrót na dobrze znany tor może być dla niego idealną okazją do odbudowania się.
W Sparcie nastroje są coraz lepsze. Jeszcze nie tak dawno klub drżał o zdrowie swoich zawodników i obawiał się każdego kolejnego meczu ligowego. Dzisiaj sytuacja jest już znacznie lepsza, szczególnie w przypadku Artioma Łaguty. Rosjanin pojechał przeciwko Falubazowi i Stali pomimo bólu, ale przed meczem z GKM-em miał kilka dni przerwy na odpoczynek.
Dodatkowo coraz lepiej na torze wyglądają Brady Kurtz i Maciej Janowski, którzy są kluczowi w sytuacji, w której klub korzysta z zastępstwa zawodnika za kontuzjowanego Daniela Bewleya. Na domowym torze mocnym punktem zespołu jest również Bartłomiej Kowalski, a w czwartek do treningów powrócił Mikkel Andersen. Jeśli Duńczyk będzie dobrze dysponowany, to jego występ w piątkowym meczu nie jest wykluczony.