
Dokładnie trzy tygodnie temu Polonia Piła ogłosiła zatrudnienie Pawła Piskorza jako menedżera pierwszego zespołu. Nie było więc żadnym zaskoczeniem, kiedy parę dni później Norbert Kościuch poinformował o rozwiązaniu umowy trenerskiej z pilskim klubem. Paradoksalnie 42-latek wciąż figuruje w kadrze beniaminka Metalkas 2.
W czwartek 18 czerwca Polonia odjechała swoje pierwsze domowe spotkanie pod wodzą Pawła Piskorza.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Pilanie pokonali na własnym torze H. Skrzydlewska Orzeł Łódź 48:42, zdobywając punkt bonusowy za cały dwumecz. Dla beniaminka było to pierwsze zwycięstwo od dwóch miesięcy i pamiętnego triumfu nad drużyną Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski. Po spotkaniu Paweł Piskorz nie ukrywał zadowolenia, ale szczerze przyznał, że wszedł do klubu jak burza.
— Troszkę pozmienialiśmy. Można wręcz powiedzieć, że wszedłem z butami do Polonii, bo przewróciłem wszystko do góry nogami — powiedział nam Paweł Piskorz. — Zawodnicy doskonale wiedzą, jaki jest mój warsztat pracy i co jest dla mnie najważniejsze. Liczy się przede wszystkim dobro drużyny, a zawodnicy, sztab, czy nawet osoby funkcyjne są tutaj potrzebne, żeby odnieść wspólny sukces — dodał menedżer.
W czwartkowym spotkaniu w składzie meczowym pojawiły się dwa nowe nazwiska — Andreas Lyager i Michał Curzytek. Miejsca w składzie zabrakło natomiast dla rehabilitującego się Adriana Cyfera oraz Norberta Kościucha. 42-latek na początku czerwca rozwiązał kontrakt trenerski z pilskim klubem, ale formalnie pozostaje zawodnikiem Polonii. Paweł Piskorz wprost odniósł się do sytuacji doświadczonego zawodnika.
— Zwycięskiego składu się nie zmienia. Jeśli chodzi o Norberta, to on musi zdecydować, czy chce dalej jeździć. Przed ostatnim meczem nie trenował z zespołem. Widzę, że nie jest mu łatwo – wylała się na niego spora fala hejtu. Ja to rozumiem, sam przez to przechodziłem. Najważniejsze jest jednak dobro klubu — podkreślił Piskorz.