
— Jestem wdzięczny Polsce za to, co mi dała w moim piłkarskim życiu, ale kocham swój kraj — mówi nam wprost Maksym Chłań, reagując na plotki o grze w reprezentacji Polski. Ukrainiec ujawnia także co z jego przyszłością w Górniku Zabrze. Nie wyklucza bowiem transferu.
Korespondencja z Austrii
Maksym Chłań wyrósł na kluczową postać Górnika Zabrze. Koniec sezonu miał znakomity. Ukrainiec zdobył bramkę w finale Pucharu Polski z Rakowem (2:0), strzelił też trzy gole w dwóch ostatnich meczach ligowych. Walnie przyczynił się do triumfu w krajowym pucharze i wicemistrzostwa.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— Po trzech latach w Polsce to był jeden z najlepszych, jak nie najlepszy, moment w mojej karierze. Uważam, że mogliśmy powalczyć o pierwsze miejsce, ale bardzo dobrze się skończyło, zdobyliśmy wicemistrzostwo i Puchar Polski — mówi nam w austriackim Bad Haering.
Tam w malowniczej miejscowości z widokiem na Alpy zabrzański zespół przygotowuje się do nowego sezonu. Górnik znajdzie się w nim w nowej rzeczywistości. — Teraz będziemy patrzeć na Górnika z innej strony, że musi walczyć o puchary i pierwsze miejsce. Będzie presja, ale damy sobie radę. Najpierw mamy mecz o Superpuchar i teraz na nim się skupiamy. Nie można za bardzo myśleć o przyszłości — zapewnia.
Górnik powalczy z Lechem o to trofeum 16 lipca. To jednak tylko wstęp do prawdziwych emocji, czyli zmagań w eliminacjach Ligi Mistrzów. Zarówno Górnik, jak i Chłań wystąpią w nich po raz pierwszy. A czeka ich starcie z Fenerbahce Stambuł. I to turecki klub będzie zdecydowanym faworytem tej rywalizacji.
— Chcemy być w fazie ligowej Ligi Mistrzów — mówi bez bojaźni Ukrainiec. — Musimy jednak przejść trzy rundy. Na razie jest dopiero pierwszy rywal, zobaczymy, jak to się skończy. Fenerbahce jest faworytem, ale my mamy swoje DNA. Nie będziemy grać defensywnie, ale ofensywnie. Wierzymy w siebie i liczymy na wsparcie kibiców. W naszych głowach jesteśmy faworytem — twierdzi odważnie.