RAK
    Cesarz kazał oślepić tysiące jeńców. Tak narodził się "Bułgarobójca" [fragment książki]

    Cesarz kazał oślepić tysiące jeńców. Tak narodził się "Bułgarobójca" [fragment książki]

    3252 odsłon
    Cesarz kazał oślepić tysiące jeńców. Tak narodził się "Bułgarobójca" [fragment książki]

    Latem 1014 roku cesarz Bazyli II stanął przed przeszkodą, która miała zatrzymać jego armię. Bułgarzy zablokowali przełęcz Ključ potężną zaporą z drewna i kamieni. Z góry zasypywali Bizantyńczyków strzałami, oszczepami i kamieniami.

    Kolejne ataki kończyły się porażką. Cesarz był bliski odwrotu. Wtedy jego dowódca Nikefor Ksifias zaproponował ryzykowny manewr: obejść Bułgarów przez góry i uderzyć od tyłu.

    Plan się powiódł. O świcie 29 lipca Bizantyńczycy zaatakowali z dwóch stron. Bułgarzy wpadli w panikę. Wielu zginęło, wielu dostało się do niewoli. Car Samuel zdołał uciec, wywieziony z pola walki przez syna.

    Najgorsze przyszło jednak po bitwie.

    Bazyli II rozkazał oślepić pojmanych żołnierzy. Według kronikarzy mogło ich być nawet 14 lub 15 tys. Na każdych stu okaleczonych zostawiano jednego z jednym okiem, by prowadził resztę.

    Upiorny pochód dotarł do cara Samuela. Gdy zobaczył swoich ludzi, miał zasłabnąć. Dwa dni później zmarł.

    Tak narodziła się legenda Bazylego II Bułgarobójcy — władcy genialnego, skutecznego i bezlitosnego. Pod Biełasicą wygrał bitwę. Ale pamięć o tym zwycięstwie do dziś budzi grozę.

    O wojnach Bazylego II zajmująco pisze bizantynista Stanisław Rek w książce z serii Historyczne Bitwy "Wojny Bazylego II Bułgarobójcy 976-1025".

    FRAGMENT KSIĄŻKI

    NOWE WYPRAWY CESARZA NA BUŁGARIĘ I ZWYCIĘSTWO POD BIEŁASICĄ

    NOWA KAMPANIA W BUŁGARII

    Dzięki rozejmowi zawartemu z Fatymidami i uporząd­kowaniu sytuacji na Zakaukaziu wiosną 1001 roku, zapew­ne po świętach Wielkiej Nocy (13 kwietnia), cesarz znów był wyruszył na wyprawę przeciw Bułgarom. Początkowo Bazyli II prowadził ofensywę dwutorowo. Jego dowódca, protospatar Nikefor Ksifias, zaatakował północno-wschod­nią Bułgarię z Presławiem Wielkim, Presławcem, Pliską i naddunajskim Dorostolonem, a sam władca, by zmusić Bułgarów do rozdzielenia sił, ruszył — podobnie jak w 986 roku — Via Militaris w kierunku Sredca, pozostawiając na zapleczu Filipopola doświadczonego stratega Teodoraka­nosa. Zniszczył jednak tylko okoliczne twierdze i wycofał się z powrotem do Mosynopola, aby poczekać na wynik ekspedycji Nikefora Ksifiasa, który ku radości władcy oka­zał się zwycięski.

    W następnym roku cesarz rozpoczął nową fazę podbo­ju carstwa bułgarskiego: uderzył na Werię i łatwo zmusił Dobromira, jej bułgarskiego dowódcę — może komesa większego okręgu (komitatu) — do poddania się. Mimo że był on spowinowacony z carem Samuelem jako mąż jego kuzynki, stawił tylko symboliczny opór i za poddanie klu­czowej twierdzy otrzymał bizantyński tytuł anthypatosa. Dymitr Tichon, dowódca (czelnik) Kolydrosu — twierdzy na północy Tesalii, lecz o niepewnej lokalizacji — zgodził się opuścić twierdzę, gdy zagwarantowano mu swobodne wyjście wraz z załogą i powrót do cara. Więcej hartu oka­zał czelnik Serwii o imieniu Nikoła, z powodu niskiego wzrostu przezwany Nikulicą. Bronił się długo, ale zdeter­minowany cesarz w końcu zdobył fortecę. Bazyli obsadził ją bizantyńskim garnizonem, deportował w głąb cesarstwa jej obrońców, a Nikulicę zabrał ze sobą do Konstanty­nopola — ponieważ docenił jego męstwo i umiejętności, nadał mu dworski tytuł patrikiosa. Jeśli myślał, że pozyska w ten sposób zdolnego i oddanego mu oficera, srodze się jednak zawiódł. Nikulica zbiegł bowiem wkrótce do cara Samuela i wraz z jego siłami próbował odzyskać zbrojnie Serwię. Cesarz ruszył jednak osobiście na czele armii pod twierdzę i zmusił cara oraz jego wiernego dowódcę do odwrotu. Nikulica nie miał jednak szczęścia: na pograni­czu cały czas trwała mała szarpana wojna i w jednym ze starć został wzięty do niewoli, a cesarz rozkazał wtrącić go do lochu.

    Wojny Bazylego II Bulgarobojcy 976-1025

    Partner Bellona

    Wojny Bazylego II Bulgarobojcy 976-1025

    Wykorzystując fakt, że cesarska armia przejęła inicja­tywę po walkach pod Serwią, Bazyli wkroczył do Tesalii i odbudował wiele zniszczonych przez Bułgarów twierdz bizantyńskich. Jednocześnie obległ, opanował i obsadził bizantyńskimi załogami tesalskie fortece, kontrolowane jeszcze przez nieprzyjaciela, a ich obrońców przesiedlił aż do Woleronu, temu w okolicy Mosynopola i Peritheorion w Tracji.

    Jego następnym celem było Woden (dawniej Aigai, sto­lica starożytnej Macedonii). Miasto z silną twierdzą na stro­mym wzniesieniu było otoczone wodami jeziora Ostrovou (Vegoritida) i stanowiło ważny ośrodek władzy bułgarskiej. W pewnym okresie rezydował w nim nawet bułgarski pa­triarcha, co świadczy o istnieniu w nim kolejnego centrum odrodzonej po 976 roku Bułgarii. Oblężenie zakończyło się sukcesem Bizantyńczyków, a dzielny obrońca Dragszan (Draksanos) twierdzy nie tylko uzyskał zgodę cesarza na osiedlenie się w Tessalonice, tuż obok granicy bułgarskiej, lecz także ożenił się z córką ekonoma tesalonickiego ko­ścioła św. Demetriusza, z którą miał czworo dzieci. Po­nieważ jednak ciągle aż trzykrotnie uciekał do Bułgarii, ostatecznie po schwytaniu został wbity na pal. Wydawał się, że cesarz trwale zabezpieczyl Tessalonikę od zachodu.

    W 1003 roku Bazyli obległ potężną twierdzę naddu­najską — Widyń. Podczas oblężenia trwającego aż osiem miesięcy jego obrońcy bronili się zażarcie i pomysłowo, podobno zdołali nawet ugasić użyty przez Bizantyńczy­ków ogień grecki. Ostatecznie miasto zostało jednak wzięte szturmem. Ciekawe, że cesarz uznał, iż właśnie eparchia (diecezja) Widynia była dlań "najbardziej oddana, najbar­dziej uczynna i otworzyła mi drogę do kraju", co może dowodzić tego, że Bazylemu mogła sprzyjać lub wystąpić po jego stronie część mieszkańców miasta, zapewne Bi­zantyńczyków, a może i sam miejscowy biskup — również z pochodzenia Bizantyńczyk.

    Gdy ważyły się losy Widynia, car Samuel dowiódł, że jest odważnym i skutecznym dowódcą. W nadziei że zmusi cesarza do przerwania oblężenia, postanowił przeprowadzić daleki zbrojny rajd w głąb terytorium cesarstwa. 15 sierp­nia, w dniu święta Wniebowzięcia Marii Panny, na czele znacznych sił wtargnął aż do Adrianopola (zapewne idąc Via Militaris). Tego dnia w mieście odbywał się doroczny uroczysty jarmark i po wzięciu ogromnych łupów car wy­cofał się do Bułgarii.

    Nie jest pewna data ataku cesarza na Skopje, dawną re­zydencję cara Romana-Symeona II. Nie potrafimy też wska­zać gubernatora miasta — rzekomo był nim syn Borysa II, zmarły przecież w Bizancjum w 997 roku, wreszcie same okoliczności bitwy sa dziwne. Historycy od dawna mieli wątpliwości, czy Skopje zostało zdobyte podczas głębo­kiego rajdu armii Bazylego II spod Widynia po długim i wyczerpującym oblężeniu. Prawdopodobnie Bazyli II zdobył i złupił miasto nie sam, lecz razem z Węgrami, którzy uwieźli ze Skopje do swego kraju cenne relikwie. Jest oczywiste, że Samuel wbrew swej opinii znakomitego dowódcy cofał się, nie chcąc ryzykować bitwy5. Na domiar złego po niepowodzeniach ostatnich lat car otrzymał kolej­ny cios, który musiał go zaboleć: jego zięć Aszot Taronites zdradził go. Komes Dyrrachionu, skuszony obietnicami wysokich tytułów dworskich dla siebie i małżonki Miro­sławy, nie tylko wraz z nią zbiegł z miasta na bizantyńskim okręcie, lecz także dostarczył cesarzowi dokument, w któ­rym teść Samuela Jan Chriselios w zamian za tytuły patri­kiosów dla siebie i dwóch synów obiecał poddać miasto Bizantyńczykom. Cesarz spełnił swe obietnice i pragnienia Chriseliosów. Aszot otrzymał godny swego pochodzenia, nadawany władcom tytuł magistrosa, a Mirosława zare­zerwowany zwykle dla kobiet z rodzin panujących tytuł patrycji, podobnie jak możni dyrrachijscy tytuły patrikio­sów. Wkrótce po śmierci Jana Chriseliosa w 1005 roku dzięki zdradzie Dyrrachijczyków — z Teodorem Chrise­liosem, synem Jana, na czele — władzę nad miastem i te­mem objął wyznaczony przez cesarza patrikios Eustathios Dafnomeles. W latach 1001–1005 cesarz — według słów Jahji Antiocheńskiego — "zwycięstwo całkowite", lecz, jak zobaczymy, nieostateczne.

    Według kroniki Jana Skylitzesa, najszczegółowiej oma­wiającego wojnę cesarza z Bułgarią, "nie było roku, aby cesarz nie wyprawił się na Bułgarię". Ale jednocześnie brakuje szczegółów tych starć od 1004 (ewentualnie 1005 lub 1007) do 1014 roku, zależnie od oceny wiarygodności przekazów. Otóż Jahja Antiocheński napisał, że po zawarciu rozejmu z Al-Hakimem cesarz walczył w Bułgarii przez cztery lata, odnosząc tam całkowite zwycięstwo, a "król Komitopul" uciekł przed nim. Co więcej, zwiększyła się liczba biskupstw podległych metropoliom kościelnym Dy­rrachionu (11 nowych biskupstw, należących wcześniej do kościelnej jurysdykcji bułgarskiej i serbskiej [Dukla]) i te­salskiej Larissy (5 nowych biskupstw). Na tej podstawie badacz z Cambridge Paul Stephenson doszedł do wniosku, że po zawarciu w 1005 roku przez Bizancjum i Bułgarię dziesięcioletniego — jego zdaniem — rozejmu terytorium cesarstwa powiększyło się. Wbrew jego konkluzji istnieją jednak dodatkowe dowody na bizantyńskie i bułgarskie działania wojenne — o czym niżej. Zawarciu rozejmu (lub pokoju) przeczy brak wymiany jeńców, co zwykle towa­rzyszyło takim układom (przypominam wieloletnią niewolę w Bułgarii Jana Chaldosa — od 995 roku — oraz Bazylego Apokapesa i jego dwóch synów). Nie może być więc mo­wy o formalnym traktacie. Metropolia Larissy zwiększyła zasięg swojej jurysdykcji w wyniku sukcesów oręża bi­zantyńskiego, lecz była to zmiana de facto, a nie de iure. Podobnie mogło być w przypadku Dyrrachionu, wysuwa­jącego uzasadnione aspiracje do ziem jemu podległych przed podbojami bułgarskimi, a wówczas pozostających pod zwierzchnictwem bułgarskiego Kościoła Ochrydy. Po­twierdzeniem tych pretensji jest polecenie wydane przez Bazylego II metropolicie Dyrrachionu, poświadczone pi­semnie w 1020 roku, wspomniane w drugim przywileju cesarza dla arcybiskupstwa Ochrydy, aby zadowolił się swoimi włościami i dochodami i nie sięgał po własność i dochody biskupstw podległych Ochrydzie.

    Do starć zbrojnych doszło na pewno w latach 1006––1007, a w 1009 roku cesarz pobił Samuela pod Kretą, na wschód od Tessaloniki. Wówczas car zdecydował się przejść do obrony, blokując silnymi fortyfikacjami główne przełęcze górskie.

    CESARZ REFORMATOR

    Badacz armii bizantyńskieji Anton S. Mochow zwrócił uwagę na to, że sukcesy bizantyńskiej armii były możliwe dzięki reformom państwa, armii i administracji, dokonanej przez Bazylego II, a także jego poprzedników — Nikefora II Fokasa i Jana I Tzimiskesa. Zmiany były konieczne, ponie­waż cesarz, osobiście uczestnicząc w działaniach zbrojnych, widział słabości systemu zaopatrzenia i uzbrojenia armii oraz transportu i logistyki. Cesarz zaczął wprowadzać zmiany już po zdymisjonowaniu i skazaniu na wygnanie Bazylego Leka­penosa. Sądzę, że sprzyjało temu odwołanie, jeśli nie wszyst­kich, to znacznej części dowódców i namiestników związa­nych zarówno z dziadem basileusa, jak i rodem Fokasów.

    Istotą reform Bazylego II, które nabrały rozmachu po stłumieniu wojen domowych, było zreorganizowanie i usprawnienie urzędów centralnych związanych z funkcjo­nowaniem armii. Były to: eidikon, ministerstwo zajmujące się majątkami cesarskimi, funkcja logothetes tou dromou — urzędnika (ministra) początkowo zajmującego się droga­mi, zagranicznymi posłami, cesarską pocztą i wywiadem, któremu odebrano część uprawnień, oraz logothetes tou stratiotikou — zajmującego się sprawami wojska. Na zie­miach pogranicznych wzdłuż głównych dróg przemieszcza­nia wojsk stałych utworzono system kuratorii — majątków państwowych. Miały one zaopatrywać i utrzymywać armię oraz sieć nastawionych na obronę małych temów otacza­jących twierdzę lub przełęcz, dowodzonych przez stratega dysponującego pobliskimi wojskami pomocniczymi. Mo­chow uwypuklił też rolę urzędnika zwanego chartularios tou dromou tes dyseos (Zachodu), zajmującego się naprawą dróg. Ich konserwacja, a także usprawnienie funkcjonowa­nia poczty cesarskiej (oksys dromos lub basilikos dromos) poprawiło możliwość zaopatrywania wojsk i szybkość ich przemieszczania się, co sprzyjało błyskawicznemu prze­rzucaniu całych armii z zachodu na wschód oraz dostar­czania rozkazów do garnizonów i wojsk prowincjonalnych. Dla powodzenia i konsekwencji we wprowadzaniu zmian niezmiernie ważne było to, że cesarz osobiście dowodził wojskiem. Funkcje domestyków schol zostały — zdaniem Mochowa — pozbawione cech naczelnych dowództw, lecz rozszerzono ich kompetencje namiestnicze i uprawnienia cywilne. Trzeba dodać, że od buntu Fokasa w 987 roku do końca rządów Bazyli nie mianował już formalnego do­mestyka schol Wschodu, a po 998 roku Zachodu. W cza­sach jego panowania pojawili się też tagmatofylaksi — sa­modzielni dowódcy, kierujący zarówno siłami temowymi, jak i tagmatami, znani tylko z zachowanych pieczęci.

    BITWA POD BIEŁASICĄ

    Latem 1014 roku siły bizantyńskie usiłowały wkroczyć do wnętrza Macedonii wardarskiej. Cesarz, stojący na czele ok. 30-tysięcznej armii, zjawił się na przełęczy Ključ. Ku jego zaskoczeniu przejścia broniła potężna zapora z drew­na i kamieni, tzw. dema. Próby sforsowania przeszkody spełzły na niczym, stojący na szczycie zapory bułgarscy żołnierze razili nieprzyjaciela strzałami z łuków, oszcze­pami i kamieniami. Aby zmusić cesarza do rezygnacji ze szturmowania zapory lub choćby odciągnąć od niej część sił nieprzyjaciela, car Samuel polecił kontyngentowi pod dowództwem Dawida Nestoricy ruszyć na Tessalonikę. Siły bułgarskie natknęły się jednak na oddział pod wodzą nowe­go duksa Tessaloniki Theofylaktosa Botaneiatesa, któremu towarzyszył jego syn Michał, i w krwawym starciu poniosły klęskę. Sam Botaneiates z częścią swych sił i najznacz­niejszymi jeńcami oraz łupami pojawił się wkrótce przed obliczem cesarza pod Ključem.

    Jak wspomniano, po klęsce pod Kretą w 1009 roku Sa­muel zdecydował się przyjąć taktykę defensywną. Bułgaria miała szansę na przetrwanie pod warunkiem, że jej armia odzyska siły i pewność siebie. Car postanowił zablokować główne drogi, przełęcze i wąwozy prowadzące z terytorium bizantyńskiego w głąb jego kraju. Pod jego kontrolą pozo­stawał obszar niemal całej Macedonii wardarskiej oraz re­jon bułgarskiego Sredca i Pernika, a także cała współczesna Serbia po Dunaj i wschodnie ziemie dzisiejszej Albanii — ponad 115 tys. km2. Były to tereny doskonale umocnione — dostępu do większych ufortyfikowanych miast i ośrodków broniła sieć mniejszych twierdz, a ich opanowanie przez wroga było niemożliwe bez uzyskania dostępu do wnętrza kraju.

    Dzięki badaniom archeologicznym wiemy, że Samuel wzniósł potężny system obronny, rozciągający się pomię­dzy pasmami gór Biełasica i Ograżden, przecinający pły­nącą przez wąwóz rzekę Ključkę. W jego skład wchodziła twierdza Gergewcze (3,2 tys. m2 powierzchni), kolejna, znacznie potężniejsza forteca (7,5 tys. m2), znana współ­cześnie jako "twierdza Samuela", znajdowała się niedaleko miejscowości Strumesznica, trzecia zaś stała na wzniesieniu Gergjovec, mniej więcej na wysokości twierdzy Gergewcze (odpowiednio ponad 700 i ponad 600 m n.p.m.). Stwo­rzono ponadto trzy inne punkty obserwacyjne. Samuel rezydował wraz z synem i następcą Gabrielem Radomirem, który mimo młodego wieku miał już duże doświadczenie wojskowe, w twierdzy Strumica, położonej na przecięciu wielu dróg prowadzących do najważniejszych ośrodków po obu stronach granicy. Trzon jego armii zaś znajdował się w pobliżu, w okolicy twierdzy Matsukion (zapewne w dzisiejszej wsi Mokriewo). Autor Historia imperatorum, anonimowego źródła odkrytego przez polskiego badacza Macieja Salamona, twierdzi, że car miał zamiar dokonać nagłego wypadu i otoczyć cesarza — podobnie jak podczas bitwy w Bramie Trajana.

    Nieustanne, kończące się ciężkimi stratami ataki Bizan­tyńczyków na zaporę na przełęczy Ključ skłoniły już niemal cesarza do odstąpienia, lecz jego dowódca Nikefor Ksifias, strateg Filipopola zaproponował rozwiązanie. Cesarz miał kontynuować ataki, podczas gdy on i inny, nieznany z imie­nia strateg na czele dwóch oddziałów (zapewne piechoty, choć źródło wspomina o pewnej liczbie kawalerii), w sumie liczących nie więcej niż 2 tys. ludzi, miał przedostać się na zaplecze sił bułgarskich, po czym, uderzając jednocześnie z resztą sił bizantyńskich stojących od frontu, opanować umocnienia zamykające drogę do Bułgarii. Już 26 lipca Nikefor Ksifias rozpoczął marsz przez trudny górski ma­syw Biełasicy. Dzień później w kierunku zachodnim ruszył drugi wspomniany strateg, prowadząc niewielki oddział przez pasmo górskie Ograżden w kierunku Matsukionu. Górską ścieżkę prowadzącą na zaplecze Bułgarów przez masyw Biełasicy wskazał wołoski pasterz, który zgodził się odgrywać rolę przewodnika.

    Ksifias poprowadził żołnierzy trasą w okolicy przełęczy Sidera (Żelezni Vrata, Demir Kapija), po drodze likwidując nieliczny posterunek bułgarski. W nocy z 28 na 29 lipca po długim i uciążliwym marszu siły bizantyńskiego stratega dotarły do celu, zachodząc obronę demy od tyłu. Około 4.00 cesarscy żołnierze z wrzaskiem, dmąc w trąby bojowe, zaatakowali, wzbudzając przerażenie zaskoczonych Buł­garów. Słysząc odgłosy bitwy, do boju ruszyła reszta armii po drugiej stronie demy. Wzięci w dwa ognie Bułgarzy ponieśli klęskę. Większość z tysiąca kilkuset żołnierzy cara zginęła, część się poddała i dostała do niewoli.

    Już po południu tego samego dnia armia Bazylego II ruszyła w stronę potężnej twierdzy w Strumicy, w której przebywał car. Bizantyńczycy dotarli pod Matsukion póź­nym wieczorem i zaatakowali następnego dnia o świcie, zapewne w momencie, gdy z Ograżdenu schodził kolejny odział bizantyński. Atakowani z dwóch stron wojownicy Samuela nie mieli szans, tym bardziej że liczebność sił bi­zantyńskich była niemal dwukrotnie wyższa (prawie 28 tys. wobec ponad 15 tys.). Gabriel Radomir na własnym koniu wywiózł ojca do położonej bardziej na północ forte­cy w Prilepie. Bułgarzy ponieśli wielkie straty — zginęło wielu żołnierzy, jeszcze więcej dostało się do niewoli. Car i następca tronu jednak ocaleli, podobnie jak część Bułga­rów, którym udało się zbiec. Mimo bolesnej klęski wojna trwała, a Bazyli II, który szykował się do oblężenia twier­dzy w Strumicy, myślał może już wówczas o kolejnym uderzeniu, lecz nie w Bułgarów.

    ZWYCIĘSKI PSYCHOPATA

    Zarówno na początku zwycięskiej dla cesarza kampa­nii pod Biełasicą, jak i po jej bezpośrednim zakończeniu większość pokonanego wojska bułgarskiego poddała się. Wojownicy rzucali na ziemię broń lub odbierano im ją. Zgodnie z bizantyńską praktyką mogli zostać następnie wy­siedleni z własnego kraju, osadzeni w odległych krainach, a nawet otrzymać udziały ziemi z obowiązkiem służby woj­skowej w armii cesarskiej. To, co zgotował bezbronnym jeńcom zwycięski cesarz, w żaden sposób nie kwalifikuje się do beznamiętnej oceny, która obowiązuje historyka. Gdy przed laty uświadomiłem sobie skalę i ciężar zbrodni, której dokonał wówczas mieniący się chrześcijaninem ce­sarz, przyszło mi na myśl, że oto ujawniła się cała mroczna strona osobowości piekielnie zdolnego i tak samo konse­kwentnego, mściwego i bezwzględnego tyrana — psycho­paty — i trwam przy tej opinii. Tak mogłaby się zachować tylko wyjątkowo bestialska, godna odrazy i nikczemna natura. Otóż Bazyli II rozkazał oślepić wszystkich jeńców, 14 lub 15 tys. ludzi — relacje kronikarzy Jana Skylitzesa i Kekaumenosa różnią się, choć nieznacznie. Na każdych 100 oślepionych wyznaczano jednego, któremu pozosta­wiano jedno oko, aby prowadził ich podczas marszu. Krzyczącą, często błagającą o litość przerażoną ofiarę, przytrzymywaną przez dwóch lub trzech żołnierzy, kła­dziono na ziemi i wykłuwano oczy. W wyniku krwotoku, zakażenia i straszliwego szoku wkrótce lub po jakimś cza­sie, także podczas marszu, część jeńców umierała. Pozostali stawali się — i to akurat wbrew zamiarowi cesarza psycho­paty — największą przeszkodą w zasymilowaniu (choćby polityczno-prawnym) bestialsko potraktowanego wojska i narodu ze zwycięskim, mieniącym się chrześcijańskim ce­sarstwem. Przecież krwi przelanej w obronie ojczyzny oraz krzywd i cierpień zadanych przez wroga normalni ludzie nie puszczają w niepamięć, nawet jeśli niektórzy z nich są niekiedy zdolni do chrześcijańskiego przebaczenia.

    Niektórzy historycy uważają liczby podane przez Sky­litzesa i Kekaumenosa za przesadzone, a jeden z nich uznał przekaz o oślepieniu bułgarskich jeńców za legendę. Nie wszyscy też jednakowo interpretują cel, jaki przyświecał zwycięzcy. Nie ulega wątpliwości, że w Bizancjum ośle­pienie było jedną z kar za zdradę, np. wielu zwolenników zbuntowanego po raz pierwszy w 970 roku Bardasa Fokasa kazał oślepić jego rywal Bardas Skleros. Bizantyńczycy, przekonani, że po detronizacji cara Borysa II zlikwidowano państwo bułgarskie, uważali Bułgarów za buntowników i zdrajców. Paul Meinhard Strässle sugerował, że cesarzo­wi chodziło po prostu o wyeliminowanie ofiar z dalszej wal­ki26. Uważam jednak, że zasadniczym celem bizantyńskiego władcy było zastraszenie i obezwładnienie przeciwnika, aby pozbawić go zdolności dalszego stawiania coraz bar­dziej beznadziejnego oporu. Tę samą metodę, mającą pora­zić i zastraszyć, cesarz zastosował później wobec Bułgarów w okolicy macedońskiej Bitoli oraz w 1021 roku na jeszcze większą skalę w południowej Gruzji. O tym, że dokonana przez cesarza zbrodnia mogła złamać nawet najsilniejszych, świadczy to, że gdy po wielu dniach koszmarnego marszu oślepionych kalek awangarda upiornego pochodu pojawiła się w Prilepie przed obliczem cara Samuela — wszak czło­wieka twardego, zaprawionego w wieloletnich bojach — ten, głęboko wstrząśnięty apokaliptycznym widokiem, zasłabł. Gdy go ocucono, poprosił o łyk wody, a po jej wypiciu doznał ataku serca i po zaledwie dwóch dniach zmarł. Było to 6 października 1014 roku. Ciało władcy przewieziono do Prespy i pochowano w bazylice św. Achillesa na wyspie Sveti Achil na jeziorze Małka Prespa, gdzie spoczywało jeszcze do końca lat 60. XX wieku w zachowanym do dziś sarkofagu.

    [1] Skylitzes-Wortley, s. 325–326. Datacja [za:] V.N. Zlatarski, op. cit., t. 1 cz. 2, s. 679–680 — wbrew błędnej datacji, [w:] S. Pirivatrić, Samuilova drzhava…, s. 115–116.

    [2] Skylitzes-Wortley, s. 326–327; Kekavmen, Sovety, s. 191, 193. O nieznanym położeniu Kolydrosu (zapewne w północnej Tesalii) można wnioskować z tego, że był sufraganią kościelnej metropolii Larissy, por. J. Koder, F. Hild, op. cit., s. 190. O Woleronie, leżącym między temami Tracji-Macedonii i Serres, por. S. Kyriakidis, Byzantinai meletai, II–V, Thessaloniki 1939, s. 201–473.

    [3] Skylitzes-Wortley, s. 328. Cytat z przywileju dla arcybiskupa Ochrydy z 1020 roku, [za:] J. Ivanov, Bałgarski starini, op. cit., s, 557.

    [4] Skylitzes-Wortley, loc. cit.

    [5] Skylitzes-Wortley, s. 324–325; Lupus Protospatharius, Rerum in Regno Neapolitano gestarum breve chronicon ab anno 860 ad 1102, [w:] J.-P. Migne, PL, t. 155, col. 132; J. Dudek, "Cała ziemia dyrracheńska" pod panowaniem bizantyńskim w latach 1005–1205, Zielona Góra 1999, s. 12 i 102.

    [6] Yahya, Histoire, II, s. 461; J.-C. Cheynet, Au cloitre et dans le monde. Femmes, hommes et sociétés (IXe-XVe siécles). La patricienne à ceinture: une femme de qualite, Paris 2000, s. 186–187.

    [7] P. Stephenson, Byzantium’s Balkan Frontier, Cambridge 200, s. 66–71; idem, The Legend of Basil the Bulgar-Slayer, Cambridge Uni­versity Press 2003, s. 21–25. Odnośne notycje kościelne nr 7 i 10 wydał J. Darrouzes, NEEC, odpowiednio s. 113–114, 330 i 110-111, 326–327, 339.

    [8] Skylitzes-Wortley, s. 329, 338, 343.

    [9] J. Ivanov, op. cit., s. 558.

    [10] The Life of St. Nicon, s. 148, 290. Wiarygodności przekazu nie kwestionował V.N. Złatarski, op. cit., t. 1, cz. 2, s . 690, 815 i uw. 6. Świadectwem walk w 1006–1007 roku jest jednak przekaz Mateusza z Edessy, por. Armenia and the Crusades…, s. 42. Przekaz o bitwie uznają za wiarygodny współcześni badacze bułgarscy, np. T. Tomov, Kljuch 1014, Sofija 2015, s. 57.

    [11] Wyniki licznych prac badacza zebrane, [w:] A.S. Mochov, K.R. Kapsałykova, Pust’ drugije rasskazyvajut o vgode i roskoszi, czto prinosit vojna: vizantijskaja polemologiczeskaja tradicija X–XI vekov, Jekate­rinburg 2019, s. 25–49, 55–56, 65–66, ponadto liczne prace badacza w bibliografii na końcu mojej książki.

    [12] Skylitzes-Wortley, s. 331.

    [13] Skylitzes-Wortley, s. 332; Zlatarski, op. cit., t. 1, cz. 2, s. 693.

    [14] B. Krsmanović, On the Role of Bulgarian Fortresses in the War of 976–1018, ZRVI 2023, nr 60, s. 843–674.

    [15] Zob. T. Tomov, o_p. cit._, s. 126. Autor uważa jednak, że cesarz miał jedynie 18,5 tys. wojowników. Szczegółowy opis strefy obronnej Samuela wraz z obszerną literaturą, [w:] T. Tomov, op. cit., s. 75–83.

    [16] M. Salamon, Bitwa pod Biełasicą (1014 r.) w relacji "Historia Imperatorum", ZNUJ, Prace Historyczne 1970, nr 30, s. 59–80.

    [17] G_eorgii Monachi dicti Hamartolos Chronicon_, Ed. E. de Muralt, Sankt-Peterburg 1859, s. 869–870

    [18] P.M. Strässle, op. cit., s. 272. Autor, nieznający wcześniejszego artykułu Macieja Salamona, twierdzi, że Ksifias dowodził jednostką tagm liczącą 4 tys. ludzi.

    [19] Przebieg operacji odmiennie od M. Salamon, The Belasitsa Bat­tle or Belasitsa Military Operation, [w:] Evropejskijat jugoiztok prez vtorata połovina na X-naczałoto na XI vek. Istorija i Kułtura, Meżdu­narodnata konferencija Sofija 6–8 oktomvri 2014 g., sast. V. Gjuzelev i G.N. Nikołov, Sofija 2015, s. 108–141; T. Tomov, op. cit., s. 92–124 — autor odwiedził i szczegółowo zbadał miejsce wydarzeń. O Matsukion por. D. Cvetanov, Possible Ubication of the Fortress of Matsukion (Matzoukion) at present Day Village of Mokrievo, near Strumitsa, "Folia Archaeologica Balcanica" 2015, nr 3, s. 485–489. Liczbę armii Bazylego II trzeba pomniej­szyć o straty poniesione pod Ključem oraz załogę pozostawioną koło demy — w sumie ok. 2 tys. ludzi. Reszta armii to 28 tys. zbrojnych.

    [20] Skylitzes-Wortley, s. 331.

    [21] Skylitzes-Wortley, s. 331; Kekavmen, Sovety, s. 168.

    [22] Skylitzes-Wortley, s. 331.

    [23] Liczby oślepionych za przesadzone uznali: V.N. Złatarski, op. cit., t. 1, cz. 2, s. 699–700 i uw. 68; P. Stephenson, Byzantium’s Balkan Fron­tier, s. 71–72; idem, The Legend of Basil the Bulgar-Slayer, Cambridge University Press 2003, s. 4; T. Tomov, op. cit., s. s. 124 — autor uważa, że było 7,9 tys. oślepionych, a P. Schreiner, Die vermeintliche Blendung. Zu den Ereignissen von Kleidion im Jahr 1014, [w:] Evropejskijat ju­goiztok…, s. 170–191, uznaje oba średniowieczne przekazy za legendę.

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era