RAK
    Cały świat zazdrości Hiszpanom na MŚ. Oto ich genialny mózg operacyjny

    Cały świat zazdrości Hiszpanom na MŚ. Oto ich genialny mózg operacyjny

    1667 odsłon
    Cały świat zazdrości Hiszpanom na MŚ. Oto ich genialny mózg operacyjny

    Chcieliśmy zaciętej walki o półfinał, to mieliśmy! Ucierpiał przez to rekord Unaia Simona, a fani musieli docenić Belgię, którą nieudolnie zatrzymać chciał Donald Trump. Do tego trzeba było genialnego nosa hiszpańskiego selekcjonera.

    Komentarz

    Cały świat zazdrości Hiszpanom na MŚ. Oto ich genialny mózg operacyjny

    Poniżej streszczenie artykułu:

    Skrót przygotowany przez Onet Czat z AI, może zawierać błędy.

    • Hiszpania awansowała do półfinałów Mistrzostw Świata 2026 dzięki genialnym decyzjom selekcjonera Luisa de la Fuente.
    • Lamine Yamal, mimo młodego wieku, miał kluczowy udział w akcjach bramkowych, mimo że nie zdobył wiele goli w turnieju.
    • Unai Simon przerwał swoją rekordową serię 650 minut bez straconej bramki podczas meczu z Belgią.
    • Hiszpania znalazła się w strefie medalowej po 16 latach, głównie dzięki strategicznym wyborom de la Fuente.
    • Mikel Merino, wprowadzony w końcówce meczu, zdobył kluczową bramkę dla Hiszpanii.

    Posłuchaj artykułu

    Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy

    Chcieliśmy zaciętej walki o półfinał, to mieliśmy! Ucierpiał przez to rekord Unaia Simona, a fani musieli docenić Belgię, którą nieudolnie zatrzymać chciał Donald Trump. Do tego trzeba było genialnego nosa hiszpańskiego selekcjonera. To się nie zdarza na takich turniejach!

    Mieć taką "czutkę" jak Luis de la Fuente, to jest coś! Trener pokazał to już kilka dni temu. Jedynego gola w meczu z Portugalią dającego awans do ćwierćfinału MŚ chwilę po wejściu na boisko dał zmiennik Mikel Merino. W kolejnym, jeszcze ważniejszym spotkaniu, hiszpański selekcjoner po czterech meczach bez Fabiana Ruiza w pierwszej "11" nagle stawia na 30-letniego gracza PSG. I to kosztem docenianego za pracowitość Pedriego.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Efektu można się domyśleć. Kolejny "as" trenera otworzył wynik spotkania na wagę awansu do strefy medalowej. A to nie był koniec, jeśli chodzi o genialny "nos" 65-letniego szkoleniowca. To była istna wisienka na torcie, ale najpierw doceńmy kluczową rolę w akcji na 1:0 Lamine'a Yamala, który na pierwszy rzut oka nie zachwyca na tym turnieju.

    Cudowne decyzje Luisa de la Fuente. Yamal nie pokazał jeszcze wszystkiego

    Spoglądamy na klasyfikację strzelców MŚ i... nie widzimy nastoletniego gwiazdora. Do siatki trafił tylko w meczu z Arabią Saudyjską, a w czołówce widzimy tylko jedną hiszpańską flagę, przy nazwisku Mikela Oyarzabala z czterema trafieniami.

    Nie zamierzam sprzeczać się z tym, że od 18-latka można oczekiwać więcej. W poprzednich spotkaniach na 17 strzałów tylko osiem było celnych, a na początku starcia z Belgią gwiazdor Barcelony znów huknął niecelnie z dystansu. Ale próbował. Nikt na ławce nie krytykował go za to, że podejmuje odważne decyzje.

    A to zaprocentowało przy akcji bramkowej, gdy doskonale zrozumiał się z Pedro Porro. Bez nich nie doszłoby do obronionego uderzenia Daniego Olmo i dobitki Fabiana Ruiza.

    Gol na 1:0 dla Hiszpanii:

    Potem zmusił jeszcze Thibaut Courtoisa do interwencji po strzale z rzutu wolnego, a wcześniej sam sprokurował stały fragment gry. To nie tak, że były kolega z drużyny Roberta Lewandowskiego przyleciał za ocean bez formy.

    Nie ma w tym nic dziwnego, że więcej niż o Yamalu, w ostatnich dniach mówiło się o rekordzie Guinnessa Unaia Simona. Golkiper La Furia Roja skapitulował dopiero po 650 minutach, biorąc pod uwagę fakt, że ostatniego gola na MŚ wpuścił w 2022 r. w spotkaniu fazy grupowej z Japonią.

    Tak Belgia przerwała rekordową serię Unaia Simona i Hiszpanii (gol na 1:1):

    Zanim dojdziemy do punktu kulminacyjnego tego meczu, słowo o pokonanych. Można było romantyzować awans Belgii do ćwierćfinału, ale jednak wielu kręciło głowami w kontekście znalezienia się tej drużyny w czołowej "ósemce". W końcu Senegal prowadził już z Czerwonymi Diabłami 2:0, by odpaść po dogrywce.

    W kolejnej fazie nieoczekiwanie gigantycznym zamieszaniem i wywartą presją Belgom pomógł... Donald Trump i Gianni Infantino. Odwieszenie Folarina Baloguna fatalnie podziałało na reprezentację Stanów Zjednoczonych, która zagrała najgorszy mecz na mundialu.

    W ostatnich godzinach prezydent USA był zajęty wysyłaniem instrukcji amerykańskiej armii po zaognieniu konfliktu w Iranie, a do tego po odpadnięciu kadry Mauricio Pochettino wyraźnie przestał interesować się mundialem. Coś czuję, że "naturalna" ciekawość wróci Trumpowi, gdy przyjdzie mu wręczać Puchar Świata w New Jersey. Bez jego ingerencji Belgowie zaprezentowali się na tle ekipy de la Fuente zaskakująco dobrze.

    Nigdy nie dowiemy się, co by było, gdyby do końca w bramce stał Thibaut Courtois. Legendarny bramkarz zszedł z bolesną kontuzją, a w 88. minucie bramkę pogrążającą Belgów wpuścił Senne Lammens.

    Hiszpanie znaleźli się w strefie medalowej po 16 latach przerwy przede wszystkim dzięki swoim "asom". Nie byłoby ich bez nieoczywistych decyzji doświadczonego selekcjonera. Tak jest, bohaterem zespołu znów został 30-letni Mikel Merino.

    De la Fuente posłał go do gry w 86. minucie i znów go wyściskał. Po wygraniu z Arsenalem Premier League zaledwie kilkadziesiąt dni później pomocnik może przeżyć jeszcze piękniejszą przygodę.

    Różnica polega na tym, że w ekipie Kanonierów do momentu operacji stopy w styczniu tego roku zdecydowanie częściej pojawiał się w pierwszym składzie. Na MŚ w "11" znalazł się tylko w meczu z Urugwajem, by później w trzech meczach fazy pucharowej zagrać... 28 minut i strzelić dwa gole. Co za historia.

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?