RAK
    Cały Rzeszów liczy na swojego lidera. Jego słowa przed hitem dają nadzieję

    Cały Rzeszów liczy na swojego lidera. Jego słowa przed hitem dają nadzieję

    1151 odsłon
    Cały Rzeszów liczy na swojego lidera. Jego słowa przed hitem dają nadzieję

    Niedzielne spotkanie DAKAR Development Stali Rzeszów z INNPRO ROW-em Rybnik może okazać się jednym z najważniejszych meczów sezonu zasadniczego Metalkas 2. Ekstraligi. Stawką są nie tylko ligowe punkty, ale przede wszystkim ogromny krok w kierunku fazy play-off.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Trudno nie odnieść wrażenia, że Pickering przeżywa właśnie najlepszy okres swojej kariery. W barwach Stali Rzeszów legitymuje się średnią 1,970 punktu na bieg, będąc jednym z liderów zespołu, a jeszcze lepiej prezentuje się w brytyjskiej lidze, gdzie reprezentując Sheffield Tigers osiąga imponującą średnią 2,233.

    Sam zawodnik nie ukrywa, że obecna forma nie jest dla niego żadnym zaskoczeniem.

    — Na szczęście mam poczucie, że z roku na rok jeżdżę coraz lepiej. Odkąd w 2017 roku zacząłem ścigać się w Europie, cały czas robię postępy i rozwijam się jako zawodnik. Poprzedni sezon w Lesznie indywidualnie nie potoczył się tak, jak sobie wyobrażałem, ale nie zmieniłem swojego podejścia. Nadal ciężko pracowałem i wierzyłem we własne możliwości. To, co osiągam obecnie w Polsce, nie jest dla mnie zaskoczeniem. Od dawna wierzyłem, że jestem w stanie jeździć na takim poziomie — mówi Australijczyk.

    Te słowa doskonale oddają jego drogę. Choć sezon w Lesznie nie był indywidualnie przełomowy, Pickering nie szukał wymówek. Zamiast tego postawił na cierpliwość i konsekwentną pracę. Dziś zbiera tego owoce.

    Lider, którego napędza odpowiedzialność

    Zmieniła się nie tylko jego forma, ale również rola w drużynie. Rok temu w Unii Leszno był częścią niezwykle mocnego zespołu, gdzie odpowiedzialność za wynik rozkładała się na wielu zawodników. W Rzeszowie sytuacja wygląda zupełnie inaczej. To właśnie Pickering coraz częściej bierze na siebie ciężar zdobywania kluczowych punktów.

    Co ciekawe, Australijczyk przyznaje, że taka odpowiedzialność działa na niego wyjątkowo mobilizująco.

    — Nie ma dla mnie większego znaczenia, w jakim klubie startuję i z kim dzielę miejsce w składzie. Zawsze wyjeżdżam na tor z jednym celem, wygrać. Wierzę w swoje umiejętności i wiem, że mogę wygrywać z najlepszymi. Od kilku sezonów w Wielkiej Brytanii jestem jednym z zawodników, na których drużyna może liczyć w kluczowych momentach. Paradoksalnie im większa odpowiedzialność i presja, tym bardziej mnie to napędza. Kiedy wiem, że przede mną bieg, który po prostu trzeba wygrać, staję się jeszcze bardziej zdeterminowany. Lubię takie wyzwania — podkreśla.

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era