Były piłkarz Wisły Kraków: Cel minimum to ćwierćfinał MŚ. Wierzę w to

    Były piłkarz Wisły Kraków: Cel minimum to ćwierćfinał MŚ. Wierzę w to

    1780 odsłon
    Były piłkarz Wisły Kraków: Cel minimum to ćwierćfinał MŚ. Wierzę w to

    — Możemy sprawić niespodziankę. Przed mistrzostwami świata nie miałem takiej wiary w nasz zespół jak teraz. Po dwóch meczach widzimy, co prezentuje drużyna, szczególnie mówię o meczu z Niemcami — mówi Souleymane Kone, były zawodnik Wisły Kraków.

    FRYDRYCH: Czy Wybrzeże Kości Słoniowej zasłużyło, aby przynajmniej zremisować z Niemcami? Jeszcze w doliczonym czasie gry było 1:1, ale przegraliście 1:2.

    SOULEYMANE KONE: To był bardzo dobry mecz do oglądania. Jestem dumny z postawy zespołu, niewiele osób spodziewało się, że zagra w taki sposób. Piłkarze pokazali, że Wybrzeże Kości Słoniowej nie przyjechało na mundial tylko po to, żeby oglądać wielkie drużyny. Chcemy pokazać siebie i naszą jakość. Tak było w meczu z Niemcami. Ostatecznie nawet nie zremisowaliśmy, ale mam nadzieję, że z Curacao zagramy podobnie.

    W drugiej połowie zabrakło nam jednak mentalności, nastawienia, które mieliśmy przed przerwą. To trochę zmieniło przebieg meczu. Dokonane zmiany sprawiły, że zawodnicy wchodzący z ławki nie dali drużynie tyle co ci, którzy rozpoczęli spotkanie. Gorzej prezentowała się linia naszej pomocy, dzięki temu Niemcy mogli przejąć kontrolę.

    Zwycięstwo z Ekwadorem 1:0 i porażka z Niemcami. Czy kibice są zadowoleni?

    Spodziewaliśmy się, że nasz pierwszy mecz będzie trudny. Ekwador to bardzo dobra drużyna, ale my również mamy mocny skład i zawodników, którzy występują w dużych europejskich klubach. Wierzyliśmy w wygraną. Co do Niemców, mieliśmy świadomość, że są jedną z najlepszych reprezentacji na świecie. Porażka nieco rozczarowała, ale Niemcy są bardziej ograni na mundialach. Takie doświadczenie też jest potrzebne. Na szczęście wciąż jesteśmy w dobrej sytuacji. Wygrana z Curacao da nam awans.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Jak pan wspomina mundial w 2006 r.?

    Intensywne przeżycie. Był to nasz pierwszy mundial. Ogromne osiągnięcie, a ekscytacja nie mniejsza. Był to krok do zwiększenia popularności kraju i naszych zawodników na innych rynkach. Każdego roku pojawia się kilku bardzo dobrych iworyjskich piłkarzy, którzy wyróżniają się w europejskich klubach. Teraz takimi są Yan Diomande i Amad Diallo. Oni już prezentują wysoki poziom. Każdy by ich chciał w swoim zespole. Tamten mundial był fantastycznym doświadczeniem, mimo że zakończyliśmy go na fazie grupowej. My jednak docenialiśmy sam udział. Najważniejsze była możliwość zaprezentowania naszej flagi, pokazanie ludziom, że Iworyjczycy są fantastyczni nie tylko pod względem sportowym.

    Jak kibicują Iworyjczycy w kraju?

    Wrócę do 2006 r., wtedy wszyscy z okolicy zbierali się w jednym miejscu. Organizowane były wydarzenia, aby podczas meczów ludzie byli razem. W pubach czy na ulicach, gdziekolwiek, byle świętować wspólnie. Wtedy wyników zabrakło, ale atmosfera była wyjątkowa. Teraz jest inaczej, bo chcemy zajść jak najdalej.

    Presja jest znacznie większa.

    Oczywiście. Cel minimum to ćwierćfinał. Wierzę w to. Choć wszystko zależy od tego, jak będziemy grać i jeżeli awansujemy, to z kim zmierzymy się po fazie grupowej.

    Souleymane Kone w czasie gry w Wiśle Kraków

    Jakub Gruca / newspix.pl

    Souleymane Kone w czasie gry w Wiśle Kraków

    Czy możecie być jak Maroko w Katarze?

    Możemy sprawić niespodziankę. Przed mistrzostwami świata nie miałem takiej wiary w nasz zespół jak teraz. Po dwóch meczach widzimy, co prezentuje drużyna, szczególnie mówię o meczu z Niemcami. Przegraliśmy, ale daliśmy z siebie wszystko. Były sytuacje, w których mogliśmy zachować się lepiej, ale tu wyszedł brak doświadczenia, które mają Niemcy. Oba zespoły miały swoje okazje, jednak to rywale okazali się skuteczni. My wciąż się rozwijamy. Nasi młodzi zawodnicy dopiero zdobywają doświadczenie i stają się coraz lepsi. Mam nadzieję, że uda nam się zrobić coś, co naprawdę zaskoczy ludzi.

    Iworyjczycy w półfinale — to realne?

    To realne marzenie. W piłce trzeba być pewnym siebie i wierzyć w zespół, nawet jeśli inni są więksi i silniejsi. Ufamy tej drużynie, a ta pokazuje, że warto w nią wierzyć. Celem jest ćwierćfinał, ale jeżeli udałoby się zajść dalej, byłoby to coś wyjątkowego.

    Co najbardziej ceni pan w tym zespole?

    Lubię pewność siebie Iworyjczyków. Szanujemy wszystkie drużyny, ale na mundial pojechaliśmy z przekonaniem, że potrafimy grać w piłkę. Możemy zmusić inne zespoły do gry na granicy ich możliwości, tak było choćby z Niemcami. W spotkaniu z nimi nie zabrakło nam jakości, tylko doświadczenia.

    Kibice z Wybrzeża Kości Słoniowej

    Imago / newspix.pl

    Kibice z Wybrzeża Kości Słoniowej

    Obawia się pan Curacao, które zaskoczyło Ekwadorczyków?

    Takie drużyny czasami potrafią sprawiać niespodzianki. W końcu nikt nie spodziewał się, że Ekwador przegra z nami i że zremisuje 0:0 z Curacao. Wierzę, że wygramy, jeśli zagramy tak jak przeciwko Niemcom. Nie możemy jednak traktować Curacao jak słabego zespołu. Ważny będzie szacunek do rywala oraz danie z siebie więcej niż sto procent. Boję się o koncentrację. Kiedy grasz z taką drużyną i choć na moment się rozpraszasz, możesz przegrać.

    Jak wiele znaczy dziś Diomande?

    Diomande to symbol kraju i jeden z największych talentów na świecie. Jednak świetnych piłkarzy jest więcej, bo wielu z nich gra w czołowych klubach na świecie. W defensywie mamy Odilona Kossounou czy Wilfrieda Singo, który niestety doznał urazu w meczu z Niemcami. Na szczęście na ławce rezerwowych był również dobry Guela Doue. W środku pola jest Franck Kessie czy młody i utalentowany Christ Inao Oulaï.

    Jak dziś rozwija się Wybrzeże Kości Słoniowej?

    Szybko, rozwijamy się pod każdym względem, także w piłce nożnej. Dla młodych zawodników mamy dobre akademie, ale Europa możliwości ma większe, dlatego tak wielu naszych piłkarzy wyjeżdża. Wybrzeże Kości Słoniowej to bardzo dobre miejsce do życia. Ludzie są gościnni, turystyka dynamicznie się rozwija, a kraj ma wiele do zaoferowania: piękne plaże, świetny klimat i doskonałą kuchnię.

    Piłkarsko gonicie Maroko?

    Nie mogę powiedzieć, że jesteśmy na tym samym poziomie co Maroko. Myślę, że się rozwijamy, szczególnie pod względem szkolenia młodzieży i akademii piłkarskich. Oczywiście nie jesteśmy jeszcze na etapie Maroka, ale robimy postępy. Widzę ogromną różnicę między tym, jak było kiedyś, a jak jest teraz. Kiedy przyjeżdżam do kraju na wakacje, widzę, jak bardzo rozwinęły się infrastruktura i akademie piłkarskie. Zmieniło się też podejście do edukacji. Wcześniej nie było czegoś takiego jak szkolne akademie sportowe. Teraz młody zawodnik może jednocześnie chodzić do szkoły i trenować piłkę.

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Stanowski

    Co dzisiaj majstrujemy do sekcji RAK LIVE?

    Stanowski