RAK
    Były naczelnik CBŚP zaczął mówić o Chalidowie. Padło: mieli mu obciąć dłonie

    Były naczelnik CBŚP zaczął mówić o Chalidowie. Padło: mieli mu obciąć dłonie

    598 odsłon
    Były naczelnik CBŚP zaczął mówić o Chalidowie. Padło: mieli mu obciąć dłonie

    Po nieprawomocnym wyroku skazującym Mameda Chalidowa głos zabrał Marcin "Borys" Miksza. Były naczelnik CBŚP przekonuje, że przed laty kierował akcją, która miała udaremnić brutalny atak na zawodnika MMA. — Powinien mi podziękować. Dzięki mnie dzisiaj może normalnie zjeść schabowego i dalej uprawiać sztuki walki — stwierdził.

    Marcin "Borys" Miksza w rozmowie w "Szalonym Podcaście" opowiedział o wydarzeniach sprzed kilkunastu lat, przekonując, że kierowana przez niego akcja policji miała zapobiec brutalnemu atakowi na Chalidowa.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    — Uważam, że Mamed Chalidow powinien podziękować między innymi mnie. Mógłby powiedzieć słowo "dziękuję". Dzięki mnie dzisiaj może normalnie zjeść schabowego czy dalej uprawiać sztuki walki — powiedział Miksza.

    Miksza w wywiadach nie ukrywa, że od lat pozostaje z Chalidowem w ostrym sporze. Były policjant zarzucił zawodnikowi, że publicznie pomawia go o przestępstwa, jednocześnie przekonując, że to właśnie policja uratowała mu zdrowie.

    Według jego relacji chodzi o wydarzenia z 2012 lub 2013 r. Jak twierdzi, podczas weekendowego dyżuru otrzymał informacje z Centralnego Biura Śledczego Policji o planowanym przyjeździe do Olsztyna grup przestępczych z kilku miast Polski.

    "Mieli mu obciąć obie dłonie"

    Najbardziej sensacyjne fragmenty rozmowy dotyczą rzekomego planu ataku na Chalidowa. Miksza podkreśla jednak, że opisuje informacje, które — jak twierdzi — pochodziły z wiedzy operacyjnej policji.

    — Docierały do nas informacje, że do Olsztyna zmierzają samochody wypełnione gangusami, którzy jadą "wyprostować temat" z Mamedem Chalidovem — relacjonował.

    Jak dodał, według tych informacji napastnicy mieli nie zabić sportowca, lecz trwale go okaleczyć. — Zamysł był taki, że miał żyć, ale mieli mu skrócić dłonie. Obciąć obie dłonie. Taki był rozkaz i z takim celem jechali — stwierdził.

    • Zobacz również: Nie żyje sędzia, któremu nie pozwolono pracować na MŚ 2026

    Były funkcjonariusz przekonuje, że w odpowiedzi policja przeprowadziła szeroko zakrojoną operację, ściągając do Olsztyna funkcjonariuszy z różnych jednostek oraz organizując blokady na wszystkich drogach wjazdowych do miasta.

    — Ściągnąłem wszystko, co miałem. Zabezpieczyliśmy wszystkie drogi i kontrolowaliśmy każdy pojazd. Celem było wystraszyć to towarzystwo i nie dopuścić do eskalacji — opowiadał.

    Według Mikszy część osób miała zawrócić jeszcze przed wjazdem do miasta, a planowany atak ostatecznie nie doszedł do skutku.

    Znaczną część rozmowy Miksza poświęcił także wieloletniemu konfliktowi z Chalidowem. Były policjant odniósł się do zarzutów, jakoby miał odpowiadać za problemy prawne członków rodziny zawodnika.

    — To totalna bzdura. Policja niczego nie wykreowała. Ktoś przyszedł na policję i złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Mieliśmy obowiązek je przyjąć — powiedział.

    Jednocześnie zaznaczył, że należy odróżniać wiedzę operacyjną od ustaleń procesowych. Przypomniał również, że — jak wskazał — sąd w Olsztynie nie potwierdził istnienia zorganizowanej grupy przestępczej w sprawie dotyczącej osób z otoczenia Chalidowa.

    Spór między Marcinem "Borysem" Mikszą a Mamedem Chalidowem trwa od wielu lat. Były funkcjonariusz wielokrotnie publicznie twierdził, że sportowiec był znany organom ścigania z uwagi na kontakty ze środowiskiem przestępczym. Z kolei Chalidow konsekwentnie odrzucał takie oskarżenia, zarzucając Mikszy i części środowiska policyjnego pomówienia oraz próbę zniszczenia jego reputacji.

    W środę Sąd Rejonowy w Tarnowskich Górach skazał Mameda Chalidowa na półtora roku pozbawienia wolności oraz 280 tys. zł grzywny. Wyrok dotyczy sprawy rozpoczętej po zatrzymaniu zawodnika w 2019 r. i obejmuje m.in. zarzuty związane z paserstwem samochodów oraz innymi czynami wskazanymi przez prokuraturę. Orzeczenie nie jest prawomocne, a obrona zapowiedziała wniesienie apelacji.

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?