RAK
    Był nieuchwytny, a w finale przyjechał ostatni. W Grudziądzu i tak mają powody do radości

    Był nieuchwytny, a w finale przyjechał ostatni. W Grudziądzu i tak mają powody do radości

    610 odsłon
    Był nieuchwytny, a w finale przyjechał ostatni. W Grudziądzu i tak mają powody do radości

    Przez długi czas wydawało się, że sobotnia inauguracyjna runda Speedway Euro Championship w Zielonej Górze padnie łupem Michaela Jepsena Jensena. Duńczyk przez zdecydowaną większość turnieju był nieuchwytny, a do finału awansował z pierwszego miejsca. W decydującej gonitwie przyjechał jednak ostatni i nie załapał się nawet na podium.

    Michael Jepsen Jensen nie może narzekać na brak jazdy w 2026 roku. Poza rozgrywkami w Polsce oraz Danii 34-latek jest również stałym uczestnikiem cykli Speedway Grand Prix oraz Speedway Euro Championship.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    W sobotę w Zielonej Górze została rozegrana pierwsza runda tegorocznych zmagań o tytuł indywidualnego mistrza Europy. W gronie faworytów wymieniany był Michael Jepsen Jensen, który w ostatnim czasie jechał nieco poniżej oczekiwań. Duńczyk od początku zawodów wyglądał jednak kapitalnie, wyprzedzając kolejnych rywali pod samym płotem.

    Zabrakło wisienki na torcie

    Już po czterech startach Jepsen Jensen miał na koncie dwanaście punktów i był pewien bezpośredniego awansu do finału imprezy. W ostatniej serii lider GKM-u zdobył punkt, który zapewnił mu zwycięstwo w rundzie zasadniczej. W finale został jednak na starcie i dość niespodziewanie dojechał do mety na czwartej pozycji, nie łapiąc się nawet na podium.

    • Przeczytaj również: Kluczowe mecze o play-offy. Dziś wszystko może się rozstrzygnąć

    — Na początku trochę eksperymentowaliśmy z ustawieniami motocykla, ale wyszło nam to bardzo dobrze. W końcówce zawodów poszliśmy jednak w złym kierunku i to kosztowało nas zwycięstwo. Tak bywa. W wyścigu finałowym tor był bardzo suchy i miało to wpływ na linię wyjazdu ze startu — powiedział nam Michael Jepsen Jensen.

    — W tym sezonie cykl SEC jest niesamowicie mocno obsadzony. Z tego powodu wynik, jaki osiągnąłem w Zielonej Górze, jest dla mnie dobry. Jeśli chodzi o sam tor, to uważam, że kiedy reprezentowałem barwy Falubazu, to nawierzchnia była nieco lepsza. Lubię jednak kształt tego obiektu — dodał 34-latek.

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era