
— To było przeznaczenie. Było nam pisane, żeby wygrać — stwierdził w pomeczowym wywiadzie Ferran Torres. Bohater reprezentacji Hiszpanii, który strzelił zwycięskiego gola w finale mistrzostw świata, zadedykował ten sukces wszystkim swoim rodakom.
Reprezentacja Hiszpanii przez długi czas biła głową w mur w finałowym meczu mistrzostw świata z Argentyną. W końcówce regulaminowego czasu gry, w którym mistrzowie Europy byli znacznie lepszym zespołem, czerwoną kartkę obejrzał Enzo Fernandez, co ułatwiło zadanie Hiszpanom w dogrywce.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
W niej bohaterem został Ferran Torres, który w 106. min zdobył bramkę na wagę mistrzostwa świata. W pomeczowym wywiadzie nie krył wielkiego zadowolenia.
— Ten gol należał do 47 mln ludzi. Myślę, że to było przeznaczenie. Było nam pisane, żeby wygrać — stwierdził napastnik.
— Kiedy rywal ma Messiego w drużynie, zawsze jest ciężko, zawsze jest nerwowo. Ale wszystko zawsze zależy od nas i od piłki nożnej. Pokazaliśmy to po raz kolejny — dodał.
Ferran Torres opowiedział też o tym, że ten mundial nie był przez cały czas dla niego przyjemnym doświadczeniem.
— Kiedy strzeliłem tę bramkę, poczułem ogromną ulgę. Byłem podczas tego mundialu bardzo krytykowany, ale jak powiedziałem wcześniej, przeznaczenie jest zapisane. Dziękuję Bogu, on zawsze daje mi siłę, żeby iść dalej. I tak jak mówię, Bóg daje pewne rzeczy tym, którzy na nie zasługują — zakończył strzelec jedynej bramki w wielkim finale mundialu.