RAK
    Blisko cztery godziny boju. Co za finał Wimbledonu, i ten powrót Sinnera

    Blisko cztery godziny boju. Co za finał Wimbledonu, i ten powrót Sinnera

    2830 odsłon
    Blisko cztery godziny boju. Co za finał Wimbledonu, i ten powrót Sinnera

    Ależ to był finał Wimbledonu! Jannik Sinner pokonał Alexandra Zvereva po czterech setach zaciętej walki. Wygrał 6:7, 7:6, 6:3, 6:4 — po raz dziesiąty z rzędu z tym samym przeciwnikiem.

    Obaj czekali na takie starcie i w takich okolicznościach, choć faworyt był tu zdecydowany. Sinner wygrał przed tym meczem dziewięć bezpośrednich starć ze Zverevem, a w Londynie na dodatek bronił tytułu.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Niemiec z kolei długo nie potrafił przełożyć swoich własnych oczekiwań na znaczące sukcesy. Często w jego przypadku obserwowaliśmy z wielkiej chmury mały deszcz. Dopiero w czerwcu tego roku przełamał klątwę i wygrał wielkoszlemowy turniej Roland Garros. Dotąd jednak jego największym sukcesem było mistrzostwo olimpijskie.

    Interesujące było jeszcze coś — a mianowicie fakt, że rankingowa jedynka mierzyła się z dwójką. I trzeba było powiedzieć, że pierwszy set finału od początku trzymał bardzo wysoki poziom. Obaj tenisiści pewnie utrzymywali własne podanie, a o przełamanie było niezwykle trudno. Szli łeb w łeb, ale nikt nie wysuwał się nawet o włos na znaczące prowadzenie.

    Najbliżej był Sinner przy stanie 4:4, gdy wypracował break point po podwójnym błędzie Zvereva, jednak Niemiec obronił się mocnym serwisem. Końcówka partii była popisem obu zawodników na zagrywce — nie brakowało asów, odważnych ataków i efektownych wymian.

    Przy stanie 6:6 o losach seta zdecydował tie-break. W nim również trwała zacięta walka punkt za punkt. Sinner obronił jedną piłkę setową, ale przy kolejnej Zverev popisał się kapitalnym atakiem w narożnik kortu i zamknął pierwszą partię wynikiem 9:7. Niemiec wykonał pierwszy krok w stronę sensacyjnego zwycięstwa nad obrońcą tytułu.

    Zacięta walka, ale do czasu. Potem Jannik Sinner udowodnił swoją wielkość

    Nie przychylił jednak szali ani trochę na swoją korzyść, bo kolejna partia też była na styku. Zverev i Sinner długo pilnowali własnego podania, a żaden z nich nie potrafił wypracować przewagi. Niemiec miał swoje momenty, ale lider rankingu ATP odpowiadał świetną defensywą i skutecznym serwisem. I znów potrzebny był tie-break. Tym razem to Sinner przejął inicjatywę — szybko odskoczył i wykorzystał drugą piłkę setową, wygrywając decydującą rozgrywkę 7:2. Po dwóch partiach finału Wimbledonu był remis 1:1.

    Trzeci set również długo był pokazem wyrównanej walki, ale tym razem jako pierwszy cios zadał Sinner. Włoch pewnie pilnował swojego podania, a przy stanie 4:3 wykorzystał chwilę słabości Zvereva. Niemiec popełnił podwójny błąd, a chwilę później lider rankingu ATP wywalczył pierwsze przełamanie w meczu. W końcówce Sinner nie dał już rywalowi szans. Jego serwis funkcjonował znakomicie, a Włoch zamknął seta asem, wygrywając 6:3. Obrońca tytułu objął prowadzenie 2:1 i był o jedną partię od kolejnego triumfu na Wimbledonie.

    Na korcie się działo. Był też upadek Zvereva i niezwykła reakcja jego rywala — Sinner pomógł mu wstać. W czwartym secie przeszedł do prawdziwej ofensywy. Kluczowy moment nastąpił przy stanie 3:3, gdy Sinner znakomicie returnował i po raz drugi w meczu przełamał Zvereva. Włoch nie wypuścił już przewagi z rąk — chwilę później pewnie utrzymał własne podanie i zwyciężył 6:4.

    Tym samym obrońca tytułu wygrał cały finał i po raz kolejny okazał się lepszy od Alexandra Zvereva. Po raz 10. z rzędu. Zdobył też swój piąty wielkoszlemowy tytuł i obronił tytuł na Wimbledonie.

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?