
Belgia z przytupem zameldowała się w ćwierćfinale mistrzostw świata. Spotkanie z USA (4:1) rozgrywane było jednak w cieniu gigantycznego skandalu, do którego swoją rękę przyłożył sam Donald Trump. Belgowie po ostatnim gwizdku podczas świętowania postanowili nawiązać do prezydenta Stanów Zjednoczonych.
1/8 finału mistrzostw świata okazała się niezwykle bolesnym doświadczeniem dla gospodarzy. Jako pierwsi z turniejem pożegnali się Kanadyjczycy (0:3 z Maroko), a następnie dołączyli do nich Meksykanie (2:3 z Anglią). We wtorek rano ten trend próbowali przełamać Amerykanie, którzy mierzyli się z Belgami.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Ekipa z Europy nie dała większych szans USA i wygrała 4:1. Po spotkaniu Belgowie zdecydowali się na wyjątkowy sposób świętowania awansu do ćwierćfinału. W sieci pojawiło się nagranie, w którym to gracze parodiują popularny taniec Donalda Trumpa.
"Belgijska drużyna po wygranym meczu z USA 4:1, chyba postanowiła odpowiedzieć Donaldowi Trumpowi jego tańcem, na ingerencję w sprawie czerwonej kartki" - zauważył korespondent RMF FM Paweł Żuchowski.
Przypomnijmy, że prezydent USA miał duży wpływ na dopuszczenie przez FIFA do meczu Folarina Baloguna. Amerykanin w starciu 1/16 finału przeciwko Bośni i Hercegowinie zobaczył czerwoną kartkę, która wykluczała go z gry z Belgią.
FIFA pod naciskiem amerykańskiego polityka zawisiła karę piłkarza na rok, co pozwoliło Balogunowi na wyjście w pierwszej jedenastce Amerykanów.