RAK
    Belgowie nie byli jednością? Znaczące słowa Lubańskiego

    Belgowie nie byli jednością? Znaczące słowa Lubańskiego

    3423 odsłon
    Belgowie nie byli jednością? Znaczące słowa Lubańskiego

    Belgia pożegnała się z mundialem, ale w kraju nie ma wielkiego rozczarowania. O nastrojach tam panujących opowiada nam Włodzimierz Lubański, mieszkający w Belgii były wybitny reprezentant Polski. — Selekcjoner Rudi Garcia miał prawo powiedzieć, że drużyna może być z siebie dumna — mówi. Nie wyklucza jednak, że w kadrze mogły być podziały.

    GRZEGORZ RUDYNEK: Jakie nastroje panują w Belgii po porażce 1:2 z Hiszpanią, co oznacza, że Czerwone Diabły kończą udział w mistrzostwach świata na ćwierćfinale?

    WŁODZIMIERZ LUBAŃSKI (mieszkający w Belgii 75-krotny reprezentant Polski): Ogólnie jest duży spokój. Nie widzę ani w rozmowach między ludźmi, ani w mediach wielkiego oburzenia czy rozczarowania postawą drużyny. Takie są prawa piłki, ktoś musi przegrać, padło na Belgię i koniec.

    Selekcjoner reprezentacji Belgii Rudi Garcia zaraz po meczu powiedział: "Możemy być z siebie dumni".

    Potencjał zespołu i możliwości poszczególnych zawodników są bardzo duże. Belgijscy piłkarze potrafią grać w piłkę, pokazywali to wielokrotnie, także w trakcie trwającego mundialu. Trener ma prawo coś takiego powiedzieć.

    Garcia zostanie na stanowisku? Jego kontrakt obowiązywał do końca mistrzostw świata.

    W tej chwili trudno powiedzieć, jest jeszcze za wcześnie. Na pewno przeprowadzone będą analizy w federacji, nastąpi jakaś reakcja, ale w tej chwili nie spekuluje się, czy Garcia zostanie na stanowisku, czy odejdzie.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Belgijskiej drużynie nie dopisało szczęście. Tuż przed meczem z powodu kontuzji wypadł ze składu Youri Tielemans. Potem spotkania nie mogli dograć do końca Kevin De Bruyne i bramkarz Thibaut Courtois.

    To trzeba rozpatrywać w kategoriach osłabienia, ci zawodnicy trzymali zespół, ciągnęli go do przodu.

    Tylko jak to było z kontuzją Courtois? Po meczu powiedział, że uraz nie był aż tak poważny i mógł kontynuować grę.

    Pojawiają się pewne podteksty pozaboiskowe. Takie rzeczy powinny zostać wyjaśnione wewnątrz drużyny. Wiadomo, że to najbardziej interesuje dziennikarzy i będzie roztrząsane. Dlatego nie powinno się o tym mówić publicznie.

    Ale czy to nie znaczy, że wewnątrz zespołu były jakieś napięcia?

    Możliwe. Zdarza się przecież, że po przegranym meczu, gdy opadają emocje, ktoś powie o jedno słowo za dużo. Tak więc może coś być na rzeczy, ale na razie nie wyciągałbym zbyt daleko idących wniosków.

    W reprezentacji Belgii zobaczymy jeszcze Courtois, De Bruyne i Romelu Lukaku? Pierwszy z nich ma 34 lata, drugi 35, trzeci 33.

    Są młodzi zawodnicy, utalentowani, pojawią się następni, ale starsza generacja wciąż może pomóc młodzieży. Chodzi też o kwestie mentalne, doświadczenie, liderowanie w szatni i na boisku. Ciekawe, jaką decyzję podejmą. Oni są na tym etapie kariery, że nie muszą nikomu nic udowadniać. Pozostaje kwestia przygotowania fizycznego, tego, czy będą chcieli kontynuować kariery w reprezentacji i w jakim otoczeniu. Na ich decyzje trzeba poczekać, prawdopodobnie muszą najpierw odbyć pewne rozmowy.

    Belgia żyła występami swojej reprezentacji?

    Naturalnie. Ludzie spotykali się na wspólnym oglądaniu meczów w miejscach publicznych. Umawiali się, my też spotykaliśmy się ze znajomymi i do późna kibicowaliśmy. Ludzie żywo interesowali się losami zespołu. Nawet król Belgii Filip I odwiedził drużynę przed meczem z Hiszpanią. Trudno się dziwić, to impreza, która interesuje cały świat.

    W Polsce dyskutowano też, czy nasza kadra pasowałaby do tych mistrzostw. Niektórzy twierdzili wręcz, że to dobrze, iż nie polecieliśmy za ocean.

    Gdybyśmy tam pojechali, skończyłoby się dobrze. Ale mówię o mojej generacji… A poważnie mówiąc, granie w takim turnieju to wielka reklama dla samego kraju. To możliwość pokazania się szerszej publiczności. To też strata dla kibiców, inaczej odbiera się turniej, jeśli uczestniczy w niej własna reprezentacja.

    Włodzimierz Lubański

    PIOTR KUCZA/FOTOPYK / NEWSPIX.PL / newspix.pl

    Włodzimierz Lubański

    Przed nami półfinał Francja — Hiszpania. To mógłby być mecz o złoto.

    Jeśli weźmiemy pod uwagę umiejętności, przygotowanie obydwu zespołów, to mamy do czynienia z piłkarskim rodzynkiem. Jestem ciekawy, jak to będzie wyglądało. Ale nie wskażę, do której drużyny mi bliżej albo która mi się bardziej podobała. Niech wygra ta, która będzie lepsza na boisku.

    Mundial całościowo podoba się panu? Czy jest pan rozczarowany?

    Taki turniej ma generować emocje. A czy je generuje? Oczywiście, że tak. Zobaczmy też, jak reaguje publiczność. Dlatego nie zgadzam się z opiniami, że to rozczarowujący mundial.

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?