RAK
    Awans. Polacy pogrążyli Brazylię w Lidze Narodów. 3:0

    Awans. Polacy pogrążyli Brazylię w Lidze Narodów. 3:0

    2772 odsłon
    Awans. Polacy pogrążyli Brazylię w Lidze Narodów. 3:0

    Polacy w kapitalnym stylu przypieczętowali awans w Lidze Narodów! Pewne jest już, że wystąpią w turnieju finałowym, a równie istotne jest to, co wyprawiali na boisku w Chicago. Biało-Czerwoni byli niemalże nieomylni i zdemolowali Brazylię 3:0!

    W tym tygodniu z Chicago dotarły już pierwsze świetne wieści dla polskich kibiców. Tak łatwego zwycięstwa, jak w środę przeciwko Bułgarii (3:0), kadra Nikoli Grbicia nie odniosła od początku rywalizacji w tym sezonie w Lidze Narodów. — Łatwo prowadziło się ten mecz, gdy wszystko funkcjonowało tak, jak trzeba. Jestem bardzo zadowolony — mówił selekcjoner i zapowiadał zmiany w składzie.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Trener przed meczem z Brazylią miał jeszcze większy problem na pozycji środkowego. Ponownie w LN brakuje Mateusza Bieńka i Norberta Hubera, a ostatnio o problemach opowiedział Jakub Kochanowski. "Nie jestem w stanie na razie pomóc chłopakom na boisku" — informował w sprawie urazu kolana i koniecznego zabiegu.

    Polacy nie dali szans Brazylii. Trzy popisowe sety

    Do dyspozycji wciąż byli za to Szymon Jakubiszak i Bartłomiej Lemański, a przeciwko Brazylii w pierwszym składzie Grbić postawił na tego drugiego. Rywale szybko wyszli na prowadzenie, a po zablokowaniu Jakuba Nowaka było już 1:3. Po znalezieniu sposobu na kontrę Adriano Xaviera przewaga Canarinhos topniała i nawet jeśli chwilowo wynosiła trzy punkty, postawa Biało-Czerwonych nie była nerwowa.

    • Sprawdź: 33:35 w secie. A potem zmiana! Polacy zagrają o złoto ME

    Mimo to blok przeciwników funkcjonował nieźle, a nasz szkoleniowiec przy wyniku 14:17 poprosił o drugą przerwę. Tuż po niej asa serwisowego posłał Tomasz Fornal, a konsekwentna gra Polaków zaprocentowała pierwszym wyjściem na prowadzenie (20:19). Niedługo później piłkę setową po zepsutej zagrywce Matheusa Bispo wykorzystał Fornal (25:22).

    Nasi siatkarze nie popełniali wielu błędów własnych, co tylko pokazywało, że gigant z Ameryki Południowej po klęsce ze Stanami Zjednoczonymi 0:3 był w stanie jeszcze powalczyć. Prawdziwe kłopoty miał dopiero w drugiej partii, a przy wyniku 3:7 o czas poprosił trener Bernardo Rezende.

    Trudno było znaleźć element, który źle funkcjonowałby w polskiej kadrze. W jednej z ciekawszych akcji na 9:5 doskonale w obronie popracował Jakub Popiwczak. Po popisie libero kiwkę z drugiej linii zaprezentował Fornal.

    Brazylia miała szansę, by wrócić do meczu i grała z faworytem na przewagi. W decydującym momencie pośliznął się jednak Flavio i protestował w sprawie mokrego parkietu. Pretensje do sędziego były jednak bezpodstawne, a dodając fakt, że rywale zachowali koncentrację w najważniejszym momencie, zwiastowało to problemy Canarinhos. Dwukrotnie na prowadzenie w grze na przewagi wyprowadzał nas ponownie Fornal, a partia zakończyła się wynikiem 28:26.

    Przełomu nie było i choć kibice, w tym Polonia amerykańska ubrana w biało-czerwone barwy, chętnie oglądałaby siatkarzy w akcji jeszcze dłużej, szybki triumf musi cieszyć. W trzeciej partii popis ponownie dawał Kamil Semeniuk, który szalał w przyjęciu, ale i punktował. Do tego dochodziły błędy przeciwnika, a po asie Fornala było już 20:14. Takiej przewagi przy braku choćby małego kryzysu nie dało się roztrwonić.

    Pokonanie Brazylii 3:0 oznacza pewny awans do turnieju finałowego Ligi Narodów na dwa spotkania przed końcem rywalizacji w USA. Wystarczy spojrzeć w tabelę, by zrozumieć, z jakimi problemami mierzy się kadra Rezende. Po drugiej porażce z rzędu zajmuje 9. lokatę. Awans zapewnią sobie drużyny z lokat 1-7, a pewny udział już wcześniej zapewniona miał gospodarz imprezy z Chin.

    Jeszcze dziś czasu polskiego Biało-Czerwoni powalczą w Chicago z Francją. Siatkarze obu drużyn wyjdą na boisko o godz. 23.00. Turniej za oceanem zakończy się meczem ze Stanami Zjednoczonymi w poniedziałek 20 lipca o godz. 3.00.

    Brazylia — Polska 0:3 (22:25, 26:28, 19:25)

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era