
— Szaleństwem byłoby grać na własnych zasadach z reprezentacjami, których piłkarze występują w najlepszych ligach na świecie i mają większe umiejętności. Dla nas ważne jest dobre przygotowanie taktyczne — mówi o piłkarskiej kadrze Australii na mundialu Josip Skoko, 51-krotny reprezentant tego kraju. Nie zgadza się z Waynem Rooney'em i argumentuje dlaczego.
MACIEJ FRYDRYCH: W reprezentacji Australii wiele się zmieniło przez ostatnie cztery lata. Na lepsze czy gorsze?
JOSIP SKOKO: Nastąpiła zmiana pokoleniowa. Dodatkowo Grahama Arnolda zamienił Tony Popovic. To on wprowadził wielu nowych zawodników, stawia na młodzież i widać to także na tym mundialu.
Popovic jest odważny. Wniósł on również dużo dyscypliny i energii. Udowodnił, że jest gotowy postawić na każdego niezależnie od stażu w reprezentacji. Niektórych wrzucał na głęboką wodę, nawet w dwóch pierwszych meczach.
Kiedyś mieliśmy problem z liczbą australijskich piłkarzy grających w Europie i w silniejszych ligach, teraz się to zmienia. W końcu Alessandro Circati gra w Parmie, Jordan Bos w Feyenoordzie Rotterdam, a Mathew Ryan w Levante. Zawodnicy w lepszych ligach sprawiają, że nie tylko jakość jest lepsza, ale rośnie pewność siebie.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Australia zaskoczyła zwycięstwem nad Turcją (2:0), by później rozczarować w meczu z USA (0:2). Zgadza się pan?
Wielu tak na to patrzy, ale mnie Australia w meczu z Turcją nie zaskoczyła. Wiedziałem, w jaki sposób będzie grać, znałem jej możliwości oraz siłę, dzięki której jest w stanie sprawić niespodziankę. Miałem jednak świadomość, że w niektórych meczach może nie dorównać jakością rywalom. Spotkanie z Turcją było niesamowite, ale mieliśmy też trochę szczęścia. Jeżeli chodzi o mecz z USA, to nie był on tak zły jak niektórzy uważają. Na zawodnikach ciążyła duża presja.
Czyli Wayne Rooney przesadził, mówiąc, że Australia zagrała okropnie?
Zdecydowanie. Tony Popovic zdaje sobie sprawę z jakości, jaką dysponuje jego kadra. Wie, co zawodnicy potrafią, a czego nie, dlatego zespół gra w sposób, który daje mu największe szanse na osiągnięcie pożądanych wyników. Selekcjoner ma świadomość atutów i stara się je maksymalnie wykorzystać. Szaleństwem byłoby grać na własnych zasadach z reprezentacjami, których piłkarze występują w najlepszych ligach na świecie i mają większe umiejętności. Dla nas ważne jest dobre przygotowanie taktyczne.
Jak dotąd Australia pod tym względem prezentowała się całkiem dobrze, nawet w meczu z USA. Ograniczyła stuprocentowe sytuacje rywala. Pierwsza bramka to samobójcze trafienie Camerona Burgessa, a druga padła po zamieszaniu. Klarownych okazji USA miały bardzo mało. Australia nie zagrała świetnie, ale zawodnicy wykonali swoje zadanie. W drugiej połowie wrócili do gry i wywierali presję. To są całkiem udane mistrzostwa świata w naszym wykonaniu, a jeżeli wyjdziemy z grupy, to tylko potwierdzi moją opinię.
Piotr Kucza / newspix.pl
Josip Skoko w 2010 r. w sparingu Legii i Hajduka Split
Czy ma pan obawy o mecz z Paragwajem?
Czeka nas trudne spotkanie. Paragwaj to bardzo dobra drużyna. Zresztą każdy, kto bierze udział w tym turnieju, ma swoje atuty. Dla nas to będzie mecz o wszystko. Potrzebujemy Australii grającej na najwyższym poziomie, to musi być jej najlepsza wersja. Wyzwanie jest ogromne.
To będzie otwarty mecz czy taktyczna bitwa?
Australia nie zmieni sposobu gry. Będzie kontynuować to, co robi, i na pewno nie pokaże zbyt otwartego futbolu. Zespół powinien być groźny w ataku, bo tam ma siłę fizyczną i kilku bardzo szybkich napastników. W ofensywie zobaczymy więcej odwagi.
Czy tym razem od pierwszej minuty zagrają Nestory Irankunda i Connor Metcalfe?
To zależy od wielu czynników. Przede wszystkim od tego, w jakiej są dyspozycji fizycznej. Należą do grona najważniejszych zawodników zespołu, ale wszystko zależy od planu na mecz, jaki ułoży Tony Popovic, i czy będą w stanie wytrzymać 90 minut. To jest już trzecie spotkanie. Australia ma teraz więcej opcji. Widzieliśmy, jak Cristian Volpato zaprezentował się przez ostatnie pół godziny poprzedniego meczu. Trener stoi przed kilkoma naprawdę interesującymi decyzjami dotyczącymi składu i ustawienia na ten mecz.
ZUMA / newspix.pl
Jordan Bos i Matthew Leckie
Czy tej drużynie brakuje lidera?
Ryan jest kapitanem, ale na razie nie grał. Obecnie kreują się nowi liderzy, bo mamy Circatiego czy Volpato. Od dawna jest nim Jackson Irvine, ważną rolę odgrywa też Harry Souttar. Ale w tej chwili nie ma jednej wyraźnie dominującej postaci, którą wszyscy bez wahania wskazaliby jako głównego lidera. W drużynie jest za to wielu zawodników potrafiących wziąć na siebie odpowiedzialność na boisku.
Z pana słów wynika, że przed Australią świetlana przyszłość?
Właśnie to mam na myśli. Dzięki A-League i temu, że wielu młodych zawodników gra obecnie w profesjonalnej lidze, otworzyła się dla nich ścieżka rozwoju. Widzimy coraz więcej młodych piłkarzy wyjeżdżających do Europy. Przyszłość rysuje się w jasnych barwach. Australię czekają obiecujące lata.
Słyszę, że ufa pan Popovicowi i zespołowi w kontekście awansu.
Mają odpowiednią jakość oraz doświadczenie, aby rozegrać dobry mecz i awansować do fazy pucharowej.
Brak awansu byłby traktowany jako rozczarowanie?
Wszyscy byliby rozczarowani, gdyby Australia nie wyszła z grupy. Awans byłby bardzo ważnym krokiem w rozwoju australijskiej piłki. Tak działa się za każdym razem, bo przecież dwukrotnie graliśmy w 1/8 finału mundialu [w 2006 i 2022 r.]. Zawsze był to impuls, by dyscyplina szła do przodu. Awans nie tylko potwierdziłby postęp reprezentacji, ale także zwiększyłby zainteresowanie piłką w kraju i dałby dodatkową motywację zarówno zawodnikom, jak i całemu środowisku.