
Naomi Osaka kompletnie zaskoczyła Arynę Sabalenkę! Podopieczna Tomasza Wiktorowskiego doprowadziła liderkę rankingu WTA do furii. Białorusinka uderzała rakietą w głowę, a następnie pożegnała się z szansami na pierwszy triumf w Wimbledonie.
Od wczesnego niedzielnego popołudnia wiemy że Wimbledon będzie miał swoją nową mistrzynię. Z turnieju odpadają faworytki, w tym triumfatorka londyńskiej rywalizacji z 2024 r. Barbora Krejcikova. Z grą w trzeciej rundzie pożegnała się wcześniej Iga Świątek, a w kolejnej fazie zobaczymy same tenisistki, które nie zaznały jeszcze smaku triumfu w Wimbledonie.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Do walki o ćwierćfinał nieco później przystąpiła Aryna Sabalenka. Liderka rankingu WTA nigdy nie wygrała wielkoszlemowego turnieju w stolicy Wielkiej Brytanii, a do tego już na tym etapie trafiła na bardzo mocną rywalkę.
W hicie 4. rundy zmierzyła się z podopieczną Tomasza Wiktorowskiego. Bilans bezpośrednich pojedynków z Osaką przemawiał na korzyść Białorusinki (3:1), a Japonka wygrała tylko raz podczas pierwszego takiego starcia.
Do tego liderka światowego rankingu wyrzuciła ją z tegorocznego Roland Garros po dwóch setach. Co ciekawe, panie spotkały się w tej samej fazie, co na Wimbledonie. W międzyczasie Sabalenka nieudanie zakończyła turniej w Berlinie i przegrała z Jessiką Pegulą, a Azjatka była już w wielkim finale w Bad Homburgu, ale skreczowała po walce z Karoliną Muchovą.
Już na wyspach udowodniła, że z jej zdrowiem jest wszystko w porządku. Na trawiastych kortach wygrała z Jacquemot, Gasanową i Kasatkiną, a jej rywalka wyrzuciła wcześniej Kostović, Kessler i Ostapenko
Po raz kolejny na kortach Wimbledonu Osaka pojawiła się w białym kimono, które towarzyszyło jej podczas losowania. Strój znów okazał się szczęśliwy, a 28-latka była w stanie poradzić sobie z atomowymi serwisami faworytki.
Już w trzecim gemie po krótkiej grze na przewagi przełamała zawodniczkę z Mińska, wykorzystując pierwszy break point w niedzielnym pojedynku. Po chwili zrobiło się 3:1, choć rywalka bardzo mocno walczyła o powrót do remisu.
Zawodniczka prowadzona przez Tomasza Wiktorowskiego odpowiedziała fantastycznie przy podaniach Białorusinki i po jej nieudanym forhendzie prowadziła już 4:1. Dużej przewagi nie miała prawa zaprzepaścić i po 32 minutach miała na koncie wygrany set (6:2).
Osaka w swojej karierze wygrywała turnieje w Melbourne i Nowym Jorku, a w Londynie po raz pierwszy znalazła się w 4. rundzie. Szansa na czołową "ósemkę" była na wyciągnięcie ręki, ale nikt nie spodziewał się łatwej do zgarnięcia partii.
Ta trwała już zdecydowanie dłużej i o przełamania nie było już tak łatwo. Szansa pojawiła się w trzecim gemie, gdy Sabalenka przy swoich serwisach straciła drugi punkt z rzędu i uderzała ze złości rakietą w głowę. I choć zachowanie mogło oburzać część kibiców, podziałało na nią motywująco, a na tablicy wyników pojawiło się 2:1.
Japonka robiła wiele, by zaskoczyć faworytkę, ale po aż 14 akcjach w gemie serwisowym tenisistki z Białorusi nie udało jej się wyjść na prowadzenie. Przy swoich podaniach wygrała za to do zera i była oazą spokoju, porównując do tego, co działo się po drugiej stronie siatki.
W kolejnych minutach Sabalenka zaczęła częściej okazywać radość po kolejnych wyserwowanych gemach. O jej losach decydował tie-break, który ostatecznie przegrała 2:7, a Japonka po raz pierwszy w karierze zameldowała się w londyńskim ćwierćfinale wynikiem 6:2, 7:6(2). Kamery pokazały także uradowanego szkoleniowca. Dla Wiktorowskiego to również absolutnie wyjątkowy dzień.
Rywalką Osaki w walce o półfinał Wimbledonu będzie Karolina Muchova, która pokonała wspomnianą wcześniej rodaczkę, Barborę Krejcikovą. Ze względu na wcześniejsze potknięcie się Rybakiny liderka rankingu WTA jest pewna, że zachowa swoją pozycję w najbliższych tygodniach.