
— Boże, co za zawodniczka! — nie kryje zaskoczenia Aryna Sabalenka. Zaledwie 20-letnia Nikola Bartunkova postawiła pod ścianą liderkę światowego rankingu w ćwierćfinale turnieju w Berlinie. Białorusinka nie może wyjść z podziwu.
W ćwierćfinale turnieju w stolicy Niemiec Aryna Sabalenka znalazła się w niemałych tarapatach, gdy po drugiej stronie kortu stanęła Nikola Bartunkova. 20-latka już wcześniej wysłała jasny sygnał, pokonując Dianę Sznajder i Elise Mertens.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Chyba nikt nie spodziewał się jednak takiego scenariusza. Sabalenka nie umiała znaleźć sposobu na świetnie grającą Czeszkę i widać było po niej prawdziwą frustrację. Ostatecznie przegrała pierwszego seta 2:6. Druga partia długo wyglądała bardzo podobnie. W pewnym momencie Bartunkova prowadziła już 4:0 i wydawało się, że zmierza po sensacyjne zwycięstwo.
W ostatniej chwili Sabalenka zdołała się przebudzić i finalnie wygrała seta po tie-breaku. Kolejny zakończył się jej triumfem 6:4. Liderka rankingu mogła odetchnąć z ulgą. Nie kryła jednak, że była pod wielkim wrażeniem swojej rywalki.
— Grała niesamowicie. Niewiele mogłam zrobić. Po prostu wymiatała piłkę. Poziom był niesamowity. Czułam, że to jej mecz, nie wiedziałam, co robić. Kiedy kilka razy podchodziłam do siatki po moim serwisie w tym gemie przy stanie 0:4, nabrałam pewności siebie, że może uda mi się jej pokazać, że wciąż mam w sobie coś do zaoferowania — mówiła po meczu Białorusinka.
— Po prostu starałam się utrzymać w grze, znaleźć swój rytm. Szczerze mówiąc, myślę, że to był po prostu szczęśliwy mecz. Jakoś udało mi się odrobić straty w drugim secie i nabrałam pewności, że mogę wygrać. Ale Boże, co za zawodniczka! Co za niesamowita dziewczyna! Przyszła supergwiazda, bez dwóch zdań — podkreśliła.