
Po nieudanym występie na Wimbledonie Aryna Sabalenka pojawiła się w Mińsku, gdzie została powitana jak bohaterka. Liderka rankingu WTA uświetniła otwarcie nowego obiektu tenisowego, a teraz jest mocno krytykowana. Tego jej nie odpuszczą.
Aryna Sabalenka po tym, jak przedwcześnie zakończyła rywalizację w Londynie, wybrała się na krótki urlop do Grecji. Białoruska tenisistka wypoczywała na Mykonos, a teraz wróciła na chwilę do ojczyzny, gdzie została powitana po królewsku. Nie brakowało czerwonego dywanu, a także chleba z solą. Tenisistka nie kryła zadowolenia po wylądowaniu w ojczyźnie, co nie wszystkim się spodobało.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Uważana za pupilkę Aleksandra Łukaszenki tenisistka podczas otwarcia nowego obiektu tenisowego m.in. dała lekcję młodym fanom tenisa i rozdała dziesiątki autografów, a teraz wypomina jej się to, że nie jest neutralną zawodniczką, jak sugerowała wcześniej, mówiąc, że nie popiera wojny w Ukrainie.
"Sabalenka wciąż udowadnia wszystkim, że nie jest neutralna, lol" — napisał jeden z fanów. "Cóż, wszystkie jej słowa o tym, że nie popiera wojny w Ukrainie, znikają w jednej chwili, bo będzie finansować wojnę, będąc na terytorium Białorusi" — dodał inny. "Neutralność płynie w jej żyłach" — ironizował kolejny fan tenisa.
Inna grupa internautów zarzucała Białorusince z kolei to, że podczas wspomnianego wydarzenia nie próbowała przekazać młodym fanom tenisa, że wojna jest zła i nie mówiła o tym, że nie popiera agresji na Ukrainę. Sugerowali, że nie powinna odwiedzać ojczyzny. "Kasatkina odeszła od faszystowskiej wojny i zmieniła narodowość. Saba odwiedza faszystowską Białoruś" — skomentował kolejny fan tenisa.
Aryna Sabalenka za chwilę zacznie rywalizację na kortach twardych. Liderka rankingu WTA ma wystąpić w Toronto, a później przyjdzie jej bronić tytułu wywalczonego przed rokiem w US Open. Na relacje z tenisa zapraszamy do Przeglądu Spotowego Onet.