
Przed meczem z Norwegią angielscy komentatorzy nie mają wątpliwości, że dwa główne zagrożenia to Erling Haaland i upał. Jednak w analizach przeważają optymistyczne tony.
Siedem goli w czterech meczach, do tego zdobywanych niemal z nonszalancją, średnia goli na mecz: 1,75 — trudno się dziwić, że pytanie "jak zatrzymać Erlinga Haalanda" często pada w angielskich mediach. "Mały chłopiec, który wyrósł na wielkiego wikinga" — tak opisywał go niedawno "The Guardian". — Jest bezlitosny, błyskawiczny, a w dodatku jest w życiowej formie — dodawała dziennikarka radia BBC Manchester Emily Brobyn.
Ale jest też wiele ostrzeżeń, że próba zneutralizowania Haalanda to nie wszystko. BBC pisze o złotej generacji norweskiego futbolu — produkcie systemu szkolenia młodzieży — i wylicza, że z 26 piłkarzy powołanych na mundial 17 gra w czołowych ligach Europy: angielskiej, niemieckiej, hiszpańskiej i włoskiej.
"Norwegia to nie jest drużyna jednego człowieka" — notuje komentatorka dziennika "The Guardian". Jej zdaniem równie groźne są podania Odegaarda, gra na lewym skrzydle Nusy oraz umiejętność stopniowego, cierpliwego budowania akcji przez cały zespół. Analiza Sky Sports dorzuca do tego grona Alexandra Sorlotha, który, zdaniem serwisu, może być dla Norwegów przydatny, bo pod względem siły fizycznej dorównuje Anglikom.
Niepokój budzi pogoda. Według prognoz temperatura może osiągnąć 40 stopni. "Anglia wkracza na nieznany teren" — pisze BBC, podkreślając, że Trzem Lwom jak dotąd udawało się unikać tropikalnych temperatur. Ich terminarz obejmował mecze pod dachem w Dallas i Atlancie, a trzy spotkania rozegrane na otwartych stadionach — w Bostonie, w New Jersey i w Meksyku — odbywały się w chłodniejszych, bardziej wilgotnych warunkach.
Dziennik "The Independent" ocenia, że może to spowolnić grę, choć widzi też nadzieję w tym, że Anglicy częściej niż rywale stosowali rotację w składzie, dlatego niektórzy zawodnicy mogą być bardziej wypoczęci i mniej podatni na upał.
W Anglii przeważają jednak głosy optymistyczne. Taką opinię wyraża w felietonie David Moyes, były trener Manchesteru United i West Hamu, opublikowanym w dzienniku "The Times". Ocenia, że Anglia jest dziś inną drużyną niż w poprzednich turniejach: lepszą pod względem dyscypliny, ale też siły psychicznej. Dlaczego? Według Moyesa kadra ma w składzie wielu zawodników przyzwyczajonych do presji i zwyciężania w klubach. Wskazuje na Harry’ego Kane’a z Bayernu, Jude’a Bellinghama z Realu Madryt oraz piłkarzy Arsenalu i Manchesteru City. Jego zdaniem dowodzi tego mecz z Meksykiem, gdy drużyna wykazała się dojrzałością, pozwalającą dostosować się do stylu gry rywala, zagrać nieco inaczej niż zwykle i przetrwać długie fragmenty bez piłki.
Większych wątpliwości nie ma też słynny bramkarz Anglii David Seaman, który na pytanie dziennikarzy, czy Anglia jest na dobrej drodze do finału, odpowiada twierdząco. Jego zdaniem Meksyk był trudniejszym rywalem niż Norwegia. — Jesteśmy lepsi od Norwegii. Nie ma co do tego wątpliwości, gdy analizuje się składy pozycja po pozycji. Ewentualnie poza napastnikiem, choć przecież my mamy Harry’ego Kane’a — stwierdził Seaman.
Mecz rozpocznie się o godz. 23 czasu polskiego, a zwycięzca zmierzy się z Argentyną lub Szwajcarią.
Źródło informacji: Polska Agencja Prasowa