
Thomas Tuchel jest bardzo mocno krytykowany po porażce Anglii z Argentyną (1:2) w półfinale MŚ 2026. Jak informuje ESPN, angielska federacja (FA) chce go jednak zatrzymać. Na ten temat wypowiedział się również sam zainteresowany, który nie chce grać kolejnego meczu na MŚ.
Anglia objęła prowadzenie w 55. minucie po golu Anthony'ego Gordona. Ekipa Tuchela niemal od razu bardzo mocno cofnęła się, broniąc wyniku. To się zemściło, bo w 85. minucie wyrównał Enzo Fernandez, a w doliczonym czasie gry zwycięskiego gola strzelił Lautaro Martinez.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
"Po tej porażce Tuchel będzie musiał odpowiedzieć na kilka naprawdę trudnych pytań dotyczących swojej taktyki przy prowadzeniu 1:0. Zdecydowanie zbyt wcześnie przeszedł do zbyt defensywnej gry. Został zatrudniony po to, by dać Anglii inne podejście do takich wielkich meczów. Przypomnijmy sobie krytykę, jaka spadła na Southgate'a po finale Euro 2020" — napisał John Bennett z BBC, a w podobnym tonie wypowiadali się inni angielscy dziennikarze i eksperci, w tym byli piłkarze.
Jednak jak wynika z informacji ESPN, FA zamierza zatrzymać Tuchela i ma on poprowadzić Anglię co najmniej do Euro 2028 — które odbędzie się w Wielkiej Brytanii i Irlandii. To do wtedy jest ważna umowa Niemca.
— Zawodnicy i Thomas dali dziś z siebie wszystko. Cały zespół ciężko pracował podczas tego turnieju. Chciałbym im wszystkim podziękować, a także wyrazić ogromną wdzięczność naszym wspaniałym kibicom — powiedział dyrektor wykonawczy FA Mark Bullingham w oficjalnym oświadczeniu.
Pracować dalej chce też Tuchel. — Po pierwsze, mundial jeszcze się nie skończył. Przed nami jeden mecz, który trzeba rozegrać, nawet jeśli nie czekamy na niego specjalnie. Potem pracujemy dalej. Mam kontrakt do domowego Euro i już na to czekam, choć teraz trudno patrzeć tak daleko w przyszłość.
Anglia zagra o 3. miejsce w sobotę z Francją. Początek meczu o 23:00 czasu polskiego.