
"Całościowo: dramat", "Chicago ewidentnie nie dowiozło", "przestrzelił" — takie opinie od dziennikarzy pojawiają się po prezentacji Roberta Lewandowskiego w Chicago Fire. Nie tak wyobrażaliśmy sobie "opakowanie" transferu Polaka.
Robert Lewandowski we wtorek pojawił się po raz pierwszy w Chicago. Wziął udział w pierwszym treningu ze swoją drużyną, a w godzinach wieczornych czasu polskiego, tuż przed półfinałem MŚ 2026, został oficjalnie zaprezentowany na konferencji prasowej Fire. Głównie byli na niej polscy dziennikarze.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
"Ej, teraz jest jakaś prezentacja Lewandowskiego? Co za geniusz wymyślił, że to akurat dzisiaj, a nie w dzień bez meczu?" — pyta Michał Gajdek z FCBarca.com.
"Polscy dziennikarze i chyba nikt więcej. Mam wrażenie, że świata kompletnie nie obchodzą przenosiny Roberta Lewandowskiego do Chicago Fire. Zero większych emocji, aury, opakowania transferu przez Amerykanów. Lewy postawił na pewne rozwiązanie, nie chciał czekać. Polska raczej w MLS się nie zakocha. [...] Całościowo: dramat" — napisał Jakub Kłyszejko z TVP Sport.
"Na dzisiaj wydaje się, że Lewandowski bardziej by zyskał marketingowo, gdyby trafił do ekstraklasy. Chicago ewidentnie nie dowiozło" — dodał Piotr Majchrzak.
"Kiedy Robert Lewandowski jeszcze był piłkarzem Barcelony i nie było pewne czy zostanie, w sprawie swojej przyszłości mówił, że to może najwyższy czas, by „pograć i cieszyć się życiem”. Wyobrażenia to jedno. Rzeczywistość to drugie. Może to mylne wrażenie, ale coś czuję, że z tym przejściem do Chicago Fire jednak przestrzelił" — twierdzi Mateusz Ligęza z Radia ZET.