
Karma wróciła, a ingerencja Donalda Trumpa zmotywowała Belgów, którzy upokorzyli Amerykanów — piszą media w Stanach Zjednoczonych po porażce 1:4 w 1/8 finału piłkarskich mistrzostw świata. Eksperci oceniają to jako "zderzenie z rzeczywistością" i "upokorzenie" drużyny, z którą wiązano wielkie nadzieje.
— Ten mecz był jak stary utwór Lennona: natychmiastowa karma dopadła USMNT (męską reprezentację USA) i trzepnęła w głowę — podsumował komentator ESPN, parafrazując słowa jego solowego utworu "Instant Karma!".
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
To odniesienie do kontrowersyjnej interwencji prezydenta USA Donalda Trumpa u prezydenta FIFA Gianniego Infantino, która umożliwiła napastnikowi Folarinowi Balogunowi występ, ale ostatecznie — według wielu komentatorów — zemściła się na Amerykanach, którzy w meczu z Belgią doznali — w powszechnej opinii — klęski.
"Ostatecznie ta decyzja nie wpłynęła na wynik spotkania, bo Balogun nie był w stanie nic zrobić. Belgijski zespół, oburzony interwencją Donalda Trumpa, zadrwił z całych Stanów Zjednoczonych taneczną cieszynką" — komentuje konserwatywny tabloid "New York Post", opisując sposób cieszenia się Belgów po czwartej bramce, gdy Romelu Lukaku wraz z kolegami zaprezentowali słynny taniec Donalda Trumpa.
Zakpił przy tym pośrednio nie tylko z prezydenta, ale także z gwiazdy amerykańskiej kadry, Christiana Pulisicia, który w przeszłości świętował gole w podobny sposób, choć bez kpiny — raczej w hołdzie prezydentowi USA.
"Cała sytuacja zdawała się dodatkowo napędzać Belgów, którzy od pierwszego gwizdka grali jak w transie" — ocenia ESPN, mimo że selekcjoner Domenico Tedesco posadził na ławce rezerwowych trzy największe gwiazdy: Kevina De Bruyne’a, Jeremy’ego Doku i Romelu Lukaku.
CNN ocenia wręcz, że Garcia ustawił zespół tak, by upokorzyć USA i udowodnić, że jego drużyna — jak sam mówił przed meczem — "broni futbolu" przed politycznymi ingerencjami.
— Jego racje zostały udowodnione — podsumowała stacja, która odnotowała, że po ostatnim gwizdku wielu amerykańskich piłkarzy płakało, a znaczna część piłkarskiego świata poczuła satysfakcję z amerykańskiego upokorzenia na tak wielkiej scenie.
"Wall Street Journal" również podkreśla, że afera wokół Baloguna i działań Trumpa zmieniła nastroje wokół amerykańskiej drużyny.
"W ciągu jednej doby przeistoczyli się z lubianych gospodarzy w trakcie historycznego marszu w beneficjentów zażyłej relacji między prezydentem a szefem FIFA" — pisze gazeta.