Amerykanie nazywają go "polskim karabinem". Oto czym się dzisiaj zajmuje

    Amerykanie nazywają go "polskim karabinem". Oto czym się dzisiaj zajmuje

    2500 odsłon
    Amerykanie nazywają go "polskim karabinem". Oto czym się dzisiaj zajmuje

    Robert Warzycha zrobił zagraniczną karierę i jako pierwszy Polak strzelił gola w Premier League. W 1996 r. przecierał szlaki w rozwijającej się amerykańskiej MLS i zamieszkał za oceanem. Były piłkarz ujawnia w Foot Trucku, czym obecnie się zajmuje.

    Kibice znad Wisły pamiętają go głównie z występów z orzełkiem na piersi. Były pomocnik uzbierał ich 47 i strzelił 7 goli.

    Jego klubowe CV także może robić wrażenie. Jako pierwszy zawodnik z naszego kraju wpisał się na listę strzelców klubów Premier League, w tym pokonał Petera Schmeichela na słynnym Old Trafford.

    • Polecamy: To była najbardziej ekscytująca noc MŚ 2026. 4:2, a potem gigantyczna sensacja

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    W wieku 33 lat wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Z Columbus Crew przystąpił do rozgrywek MLS, które wtedy dopiero debiutowały, a soccer za oceanem nie był popularny. W sumie uzbierał aż 77 występów, w których strzelił 21 goli i miał 43 asysty. W 2002 r. wygrał z zespołem Puchar USA.

    Robert Warzycha wciąż działa przy piłce w USA

    Amerykanie nadali mu nawet przydomek "The Polish Rifle", czyli "Polski Karabin". Teraz Warzycha wyjaśnia, skąd wziął się dokładnie ten pseudonim. — To ze względu na mój mocny strzał i dużo bramek z rzutów wolnych. Wykonywałem też rzuty rożne, miałem bardzo dużo asyst i przede wszystkim z tego, że miałem dosyć celny i mocny strzał — wspomina w wywiadzie na kanale Foot Truck.

    • Zobacz: "Haniebna podróż", "wstyd". W Czechach wrze po występie w MŚ 2026

    Obecnie 62-letni nadal mieszka w Columbus i od lat szkoli młodzież. Jak zdradza w rozmowie, pracuje w dużym lokalnym klubie piłkarskim, który szkoli młodzież i zrzesza aż 150 drużyn chłopców i dziewcząt w wieku od 7 do 19 lat. Nie jest jednak powiązany z klubem Crew, w którym grał polski pomocnik urodzony w Siemkowicach.

    — Cały czas, nawet grając w piłkę, odkąd przyjechałem tu 30 lat temu, byłem trenerem młodzieżowym. Trenowałem nawet swoich synów, a później inne drużyny i do tej pory to robię. W tym roku w rundzie jesiennej będę miał drużyny do lat 12 i 13 — dodaje były piłkarz Górnika Zabrze, Evertonu i Columbus Crew.

    Ma też inną pasję, którą uwielbia. Prywatnie często można zobaczyć go na licznych polach golfowych w Ohio. — Mając tyle pól golfowych naokoło, ciężko, żeby nie grać — zauważa.

    Łukasz Wiśniowski pyta go o to, czy widział kiedyś w akcji Michała Probierza. Były selekcjoner Polaków ma bowiem to samo hobby. — Widziałem jego swing — ujawnia. — Musiałby przyjechać do mnie na lekcję. Ważne, żeby przy tym się nie denerwować. Przede wszystkim wtedy można poprawić swing, inaczej ciężko. Taki to jest sport — dodaje.

    — Ceny są zróżnicowane i naprawdę można zagrać na bardzo dobrych polach golfowych. Wszystkie są dobre. Zapraszam Michała — podkreśla i czeka na odpowiedź trenera, który wciąż pozostaje bez pracy.

    W przeszłości Warzycha odnosił się także do ewentualnego powrotu do ojczyzny. — Czy będę jeszcze trenerem w Polsce? Sądzę, że nie. Po epizodzie w Górniku Zabrze byłem zapisany na kurs UEFA Pro, ale wróciłem do Stanów i już sobie odpuściłem. Może to był błąd, może powinienem wówczas w Polsce zostać na dłużej i dokończyć tę edukację, ale teraz takie dyskusje nie mają już znaczenia — mówił Antoniemu Bugajskiemu w 2023 r.

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Stanowski

    Co dzisiaj majstrujemy do sekcji RAK LIVE?

    Stanowski