
Kibice w Polsce znają go doskonale, bo wielokrotnie u nas wygrywał. W środę był najlepszy na mecie 4. etapu Tour de France! A przecież Olav Kooij dopiero debiutuje w tym wyścigu.
To miał być pierwszy dzień dla sprinterów podczas tegorocznego Tour de France, więc ucieczka nie miała żadnych szans. Potwierdziło się, wygłodniałe zwycięstw ekipy najszybszych kolarzy w peletonie kontrolowały wszystko, a później ustawiły na czele swoje pociągi.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Gorzej, że w końcówce doszło do kraksy i peleton się podzielił. Lider i najwięksi faworyci zostali z tyłu, a metę pierwszy minął Olav Kooij. Dla 24-letniego Holendra z Decathlon CMA CGM to już 51. zwycięstwo w zawodowym peletonie. Co ciekawe, pierwsze na poziomie cyklu World Tour osiągnął w Polsce, na trasie Tour de Pologne w 2022 r., a łącznie w naszym kraju wygrał pięć odcinków! Co więcej, Kooij wygrał też u nas Orlen Wyścig Narodów dla kolarzy do 23 lat. Teraz mu swoje pierwsze zwycięstwo w największym wyścigu świata i to w debiucie!
Na kolejną będzie musiał jednak poczekać, bo w czwartek z całą pewnością będą inni bohaterowie, zacznie się kolarska rzeźnia. Trasa z Pau do Gavarnie-Gedre to 186 km, ale do tego 4150 m przewyższenia, a na trasie między innymi Col d’Aspin, czyli 12 km wspinaczki o średnim nachyleniu 6,5 proc. oraz legendarne Col du Tourmalet, czyli 17,1 km jazdy pod górę (średnio 7,3 proc.).
Wszystko wskazuje na to, że to najtrudniejszy odcinek w Pirenejach. Jeszcze nikt nie wygra wyścigu, ale z pewnością można sobie bardzo utrudnić drogę do czołówki.
Liderem jest Norweg Torsten Traen. Główni kandydaci do zwycięstwa w całym wyścigu, czyli Słoweniec Tadej Pogacar i Duńczyk Jonas Vingegaard tracą do niego 7:53. Dużo, ale razem ze swoimi ekipami sami sobie to zrobili, gdy odpuścili ucieczkę w środę. Teraz muszą odrabiać. Nadchodzi pierwsza okazja.