
Iga Świątek przedwcześnie pożegnała się z Wimbledonem, a jej kibicom pozostało czekać na przełamanie w kolejnych meczach. Polka szykuje się teraz na gry na twardej nawierzchni, a Agnieszka Radwańska nie ukrywa tego, co martwi ją w grze raszynianki. Jasno wyznała, o co chodzi.
Iga Świątek w turnieju w Londynie miała bronić tytułu mistrzowskiego zdobytego przed rokiem, jednak jej kondycja psychiczna i fizyczna na to nie pozwoliły. Polka walczyła, miała momenty, jednak ostatecznie poległa już w trzeciej rundzie, w starciu z Alexandrą Ealą. Agnieszka Radwańska w rozmowie z portalem Tennis365 powiedziała z kolei o tym, co ją zaniepokoiło w grze młodszej koleżanki po fachu.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
"Cóż, ten mecz, to był dobry mecz. Eala zagrała naprawdę solidny tenis. Pierwszy set był naprawdę intensywny i dobry jakościowo" — zaznaczyła finalistka Wimbledonu z 2012 r.
"Oczywiście Iga miała kilka momentów, w których miała przewagę, a wynik dogrywki mógł potoczyć się w obie strony. Ale jedną rzeczą, która mnie zmartwiła, było to, że początek drugiego seta przebiegł tak szybko dla Eali. 3:0 i dwa przełamania w pięć minut. To był naprawdę słaby początek, który Igę kosztował seta" — nie kryła Agnieszka Radwańska.
"Było wiele długich partii. Kiedy grasz z kimś na takim poziomie, musisz to kontynuować. Nie możesz mieć tylu wzlotów i upadków, bo to będzie cię kosztować" — dodała we wspomnianej rozmowie Krakowianka, która wcześniej w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet wspomniała o tym, że jeśli kiedykolwiek Iga Świątek poprosi ją o pomoc, to będzie chętna do tego, by to zrobić.