
Dzieje się na mundialu i to nie tylko w kontekście reprezentacyjnej rywalizacji! Julian Alvarez nagle uciął spekulacje w sprawie swojej przyszłości. Argentyńczyk przestał udawać, że są jakiekolwiek szanse na pozostanie w Atletico Madryt.
Snajper Albicelestes nie ma jeszcze gola na mundialu 2026, a selekcjoner wpuszczał go z ławki na oba spotkania w fazie grupowej. Głośno zrobiło się o nim z innego powodu. Po odrzuceniu świetnej oferty Realu Madryt nie było pewności, jaka przyszłość czeka Alvareza.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Po wygranym spotkaniu z Austrią 26-latek przestał się kryć w sprawie ewentualnej zmiany klubu. Po kolejnych dniach, w których pytany był o transfer, wypalił, najjaśniej jak się da.
— To nie jest czas, żeby o tym rozmawiać, ale nie mogę się z tym ukrywać, staram się być szczery. Rozmawiałem z ludźmi z klubu i uważam, że najlepszym rozwiązaniem dla wszystkich zaangażowanych stron będzie transfer. Chcę spełnić swoje marzenie — mówi Alvarez i stawia swój obecny klub w bardzo trudnej sytuacji.
Takie słowa nie sprawiają, że Atletico znajdzie się w lepszej pozycji negocjacyjnej. Na razie wiadomo, że oprócz oferty Realu odrzuciło także propozycję FC Barcelona. Klub z Katalonii oferował za gwiazdę 100 mln euro. Kolejna propozycja z pewnością będzie wyższa i wszystko wskazuje na to, że Blaugrana chce dalej powalczyć o snajpera.
Alvarez może zostać następcą Roberta Lewandowskiego, którego kontrakt kończy się w tym miesiącu. W zeszłym sezonie zawodnik z Ameryki Południowej strzelił 20 goli i miał 9 asyst w 49 meczach.
Wcześniej Atletico twardo utrzymywało, że nie zamierza sprzedawać Argentyńczyka, ale z czasem zmieniło narrację. Dziś nikt nie ma wątpliwości, że straci jedną z największych postaci w zespole Diego Simeone. Wcześniej mówiło się także o zainteresowaniu Arsenalu i PSG.