
Leo Messi kolejny raz cudownie uratował Argentynę w samej końcówce! Jordan Pickford dwoił się i troił, ale uległ w doliczonym czasie gry. Mistrzowie świata staną przed szansą obrony tytułu.
Argentyna do półfinału miała drogę marzeń, jednak trzykrotnie prawie się na niej wywróciła. Mecz z Anglią był pierwszym poważnym sprawdzianem i to od razu w spotkaniu o finał. Synowie Albionu również w fazie pucharowej każdy mecz wygrywali tylko jedną bramką.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Dla Leo Messiego i spółki była to wielka szansa, by zbliżyć się obrony tytułu mistrzowskiego. Ta udała się dotychczas jedynie dwóm krajom — Włochom (1934-1938) oraz Brazylii (1958-1962).
Spotkanie mające wiele podtekstów, również politycznych, nie rozpoczęło się jednak tak, jak kibice się tego spodziewali. W całej pierwszej połowie obie drużyny wygenerowały jedynie... 0,08 współczynnika xG, czyli spodziewanej liczby goli. Jak odnotowała Opta — to najniższy wynik w fazie pucharowej od 1966 r.
Jedyną stosunkowo groźną okazją był strzał z dystansu Enzo Fernandeza. Do szatni zawodnicy zeszli z bezbramkowym remisem.
Ciekawiej było jednak w drugiej połowie. Już w 55. minucie nowy nabytek Barcelony Anthony Gordon, który wykorzystał kontratak Anglików i podanie wzdłuż pola karnego od Morgana Rogersa.
Po bramce podopieczni Thomasa Tuchela cofnęli się w swoje pole karne, a Argentyńczycy, jak przez większość mundialu, liczyli na błysk Leo Messiego. 39-latek kilkukrotnie posyłał znakomite dośrodkowania w pole karne, jednak za każdym razem na wysokości zadania stawał Jordan Pickford. Golkiper trzykrotnie znakomicie interweniował na linii bramkowej przy strzałach.
Gdy wydawało się, że Argentyna tym razem nie odrobi już strat, po raz kolejny na tych mistrzostwach zaczarował Messi. W 85. minucie zauważył niekrytego przed polem karnym Enzo Fernandeza, który miał wystarczająco dużo czasu, by przymierzyć z dystansu.
W doliczonym czasie gry zawiesił nad polem karnym kolejną znakomitą piłką, przy której tym razem Pickford nie zdołał interweniować. Wyszedł z linii bramkowej, minął się z futbolówką, a do siatki piłkę głową wbił Lautaro Martinez. Odpowiedzi na te dwa gole Anglicy już nie znaleźli.
Argentyna stanie zatem przed szansą obrony tytułu w niedzielę o godz. 21.00 przeciwko Hiszpanii. Anglia zagra z Francją o brązowy medal.