
Trwa piękny sen Arthura Fery'ego. Tenisista, zajmując w rankingu ATP dopiero 114. miejsce, awansował właśnie do półfinału Wimbledonu! To zdecydowanie największy sukces w karierze Brytyjczyka, który z miejsca stał się bohaterem londyńskich kibiców.
W środowym ćwierćfinale 23-latek, grajacy z "dziką kartą" nie dał żadnych szans Flavio Cobolliemu, rozbijając rankingową "10" i finalistę niedawnego Roland Garros w trzech setach. Prawdziwy popis dał w ostatniej partii, w której Włoch... nie wygrał nawet jednego gema!
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Co ciekawe, dla Fery'ego był to najłatwiejszy mecz w turnieju. W czterech wcześniejszych zawsze grał więcej niż trzy sety. W dwóch pierwszych rundach wygrywał 3:1, a w dwóch kolejnych 3:2. Jakby tego było mało, decydujące, piąte sety w obu przypadkach kończyły się w super tie-breakach. Z Zizou Bergsem zwyciężył 10-5, a z Grigorem Dimitrowem 10-7.
Jak donosi Jose Moron, hiszpański dziennikarz tenisowy, Brytyjczyk przez całą karierę zarobił do tej pory 775 tys. euro. Teraz, w ciągu niespełna dwóch tygodni Wimbledonu, ma już zagwarantowaną nagrodę w wysokości nieco ponad miliona euro! A to przecież nie koniec. 10 lipca zagra o finał londyńskiego Szlema. Jego rywalem będzie Alexander Zverev.
Warto dodać, że Fery jest dopiero piątym brytyjskim tenisistą w erze Open, który dotarł do półfinału wielkoszlemowej rywalizacji odbywającej się na trawiastych kortach All England Lawn Tennis and Croquet Club.
23-latek, którzy przed rozpoczęciem Wimbledonu został sklasyfikowany w rankingu ATP na 114. pozycji, już teraz może być pewny, że w najnowszym notowaniu zadebiutuje w czołowej "40" tego zestawienia. Jeśli natomiast zdołałby wygrać całe zawody, to znajdzie się na... 13. miejscu. O to jednak będzie bardzo trudno. Teraz czeka go starcie z mistrzem Roland Garros, a w finale czekać będzie lider rankingu, Jannik Sinner lub legendarny Novak Djoković.