
Karol Maciejczyk przyznaje, że kończący się sezon na truskawki był wyjątkowo trudny. Jak oceniają kończący się sezon sami plantatorzy? – Jako bardzo trudny – przyznaje bez owijania w bawełnę Karol Maciejczyk , właściciel plantacji w Jenkowicach. Główne problemy zaczęły się na długo przed nadejściem
wczoraj o 18:57 | KK

Karol Maciejczyk przyznaje, że kończący się sezon na truskawki był wyjątkowo trudny.
Zbliża się koniec tegorocznego sezonu na truskawki. Dla wielu rolników był to rok pełen wyzwań, podyktowanych głównie przez kapryśną pogodę. Na plantacji w Jenkowicach wciąż jednak można zaopatrzyć się w owoce prosto z krzaka – trwają tam samozbiory, z których klienci mogą skorzystać jeszcze do najbliższej soboty.
Jak oceniają kończący się sezon sami plantatorzy? – Jako bardzo trudny – przyznaje bez owijania w bawełnę Karol Maciejczyk, właściciel plantacji w Jenkowicach.
Główne problemy zaczęły się na długo przed nadejściem wiosny, a winna była przede wszystkim mroźna zima. W grudniu temperatury spadały do -16 stopni Celsjusza, a brak pokrywy śnieżnej, która stanowiłaby naturalną izolację dla roślin, zrobił swoje.
– Odmiana Rumba, która króluje na naszych plantacjach, po prostu przemarzła. To były młode sadzonki i to one powinny być teraz najbardziej plonotwórcze, powinno być jej najwięcej. Okazało się niestety, że nie plonowała – relacjonuje pan Karol.
Wiosna początkowo dawała nadzieję na poprawę sytuacji – było ciepło i optymalnie popadywało. Jednak w kluczowym momencie, gdy przyszło do dojrzewania owoców, zrobiło się bardzo zimno i procesy wzrostu gwałtownie zwolniły. Te wszystkie czynniki mocno przesunęły w czasie kalendarz prac rolniczych. Zbiory, które planowo miały ruszyć w okolicach 20 maja, rozpoczęły się ze sporym opóźnieniem, bo dopiero 4 i 5 czerwca.
Obecnie samozbiory odbywają się na tej części plantacji, gdzie rośnie późniejsza truskawka „Malwina”. Choć na krzaczkach owoców zostało już niewiele, właściciele świadomie stawiają właśnie na tę formę udostępniania plonów. Powód? Zależy im na utrzymaniu dobrej reputacji i najwyższej jakości. – Pod koniec sezonu mieliśmy trzy reklamacje owoców, które trafiły do koszyków na sprzedaż, a absolutnie nie powinny, mimo że bardzo zwracamy uwagę na jakość. Doszedłem do wniosku, że nie możemy sobie na to pozwolić – tłumaczy plantator.
Gospodarz podkreśla, że samozbiory rozwiązują ten problem, ponieważ rządzą się zupełnie innymi prawami. Klienci, którzy przyjeżdżają na pole, przechodzą krótki instruktaż. Pokazuje się im, których owoców zrywać nie powinni, ale to oni sami dokonują ostatecznej selekcji.
– Sami widzą, co jest na polu. Truskawka jest wciąż ładna, ale trafiają się brzydsze sztuki. Przy samozbiorach to klient decyduje, co wrzuca do koszyka – dodaje pan Karol, zapraszając chętnych do odwiedzin jeszcze jutro i w sobotę.
Czas jednak ucieka, a plantatorzy muszą myśleć o przyszłości. Biologia rośliny jest nieubłagana i wymaga od rolników szybkiego podjęcia kolejnych kroków agrotechnicznych.
Mimo że na polu rośnie odmiana późna, zaraz po zebraniu ostatnich owoców konieczne będzie natychmiastowe przystąpienie do prac pielęgnacyjnych. – Spieszy nam się z powodu biologii tej rośliny i musimy przystąpić do dalszych prac, takich jakie zrobiliśmy już na innych plantacjach, czyli kosić, przewietrzać, żeby zaprogramować już plonowanie na przyszły rok – podsumowuje Karol Maciejczyk.
Dla miłośników świeżych truskawek najbliższe dni to absolutnie ostatni dzwonek, by wybrać się na pole w Jenkowicach i poczuć smak lata prosto z krzaczka.
Udostępnij:
Źródło: olesnicainfo.pl