Rodzina hutnika czeka na wyniki śledztwa. "Chcemy wiedzieć, dlaczego zginął"
Prokuratura zwróciła się do Huty Miedzi Głogów o przekazanie dokumentów dotyczących sytuacji z 3 lipca br., gdy zginął 38 – letni pracownik tego zakładu. Prokurator wszczął śledztwo dotyczące tej zaskakującej śmierci.
Przypomnijmy, że tragiczny wypadek wydarzył się 3 lipca o godzinie 23.18 na terenie wydziału przygotowania wsadu P-21 Huty Miedzi Głogów II. Śmierć poniósł 38 – letni pracownik huty, do zdarzenia doszło podczas czyszczenia zbiornika na koncentrat miedzi. Mimo natychmiast podjętej akcji ratowniczej nie udało się przywrócić jego czynności życiowych.
Najstraszniejsza wizyta
Jadwika Kozdroń opowiada, że tego wieczoru jej syn Karol poszedł na nockę, jak zwykle. Dobrze, że akurat córka u niej spała, z wnuczkami, i nie była sama, bo o godz. 3.30 ktoś zapukał i zadzwonił do drzwi. Dla rodziny ta wizyta oznaczała koniec świata.
Przeraziłyśmy się. W drzwiach stał doktor z huty i dwóch dyrektorów. Oni przynieśli nam tę najgorszą wiadomość – mówi. Trudno jej uwierzyć, że coś takiego zdarzyło się jej synowi, w hucie. To że giną górnicy to można uwierzyć, ale że hutnik?
Przecież to nie kopalnia – mówi siostra pana Karola – Agnieszka Brękus. Karol Kozdroń był hutnikiem, tak jak jego ojciec. Od 18 lat. Zbliżały się jego urodziny. Na wakacje planował wyjazd do Turcji.
Jest przez wszystkich wspominany, jako dobry, uczynny człowiek. Taki, który rwał się do każdej pracy i dla którego praca była ważna. Wszędzie pierwszy, zawsze na wezwanie. Mamie we wszystkim pomagał, wszędzie gdzie potrzebowała, ją woził. Bawił się z siostrzenicami. Nawet sąsiadka opowiada, że mogła go poprosić o podwózkę do lekarza.
On był takim uczynnym człowiekiem. Wesołym, życzliwym, pozytywnie nastawionym – przyznaje.
Dlaczego on w ogóle zginął?
Wiadomo, że w hucie trwa trzymiesięczny postój remontowy. Gdy wydarzył się wypadek, o godz. 23, na nocnej zmianie, do zbiornika na koncentrat miedzi weszły dwie osoby, w tym właśnie Karol.
Był to zbiornik magazynowy półotwarty. Hutnicy mówią, że zbiornik ten jest czyszczony systematycznie, no ale teraz go czyszczono dokładniej, pod remont. Czyszczenie odbywa się młotem pneumatycznym. Hutnik podcina takim młotem zbrylony koncentrat przywierający do ścian zbiornika. Tym razem „poszedł zwał” i tony koncentratu wysypały się na dwóch hutników przebywających w zbiorniku. Jeden zdążył odskoczyć i uciec. A Karola przysypało.
Wydobywali go koledzy i ratownicy z huty. Podobno około godziny szukali go pod zwałem, a potem wyciągali z urobku własnymi rękami. Trwało to kilka godzin. Mama i siostra pana Karola nie mogą zrozumieć, jak mogło do tego dojść.
Chciałybyśmy wiedzieć, dlaczego on w ogóle zginął. Bo są różne wersje – przyznaje siostra Agnieszka Brękus.
Jedna jest taka, że Karola w ogóle nie powinno być w tym zbiorniku. Podobno ktoś dzień wcześniej odmówił, a Karola wysłali... Podobno towarzyszył mu niedoświadczony współpracownik...
No i dlaczego w nocy to czyszczą? Czy tak można?
Tak badają przyczyny wypadku
Dokładne przyczyny wypadku podczas czyszczenia zbiornika na koncentrat miedzi wyjaśni specjalna komisja – mówi rzecznik prasowy KGHM Artur Newecki. Prokurator wszczął śledztwo, które ma wyjaśnić przyczyny tragedii.
Jak informuje prokurator rejonowy w Głogowie Marek Wójcik, śledztwo jest prowadzone pod kątem ewentualnego niedopełnienia obowiązków i niezapewnienia prawidłowych warunków bezpieczeństwa i higieny pracy przez pracodawcę oraz narażenia pracownika huty na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Prokurator będzie ustalał, czy doszło do takiego przestępstwa, czy nie.
Zwróciliśmy się o dokumenty do huty. Prokurator zlecił także policji przesłuchanie części świadków. Część postanowił przesłuchać osobiście – poinformował prokurator rejonowy w Głogowie Marek Wójcik.
::news{"type":"see-also","item":"188612"}
::addons{"type":"facebook-encouragement"}
Co sądzisz na ten temat?
Źródło: MyGlogow.pl