
Wszystko zaczęło się w miejscowości Moszyce, gdzie funkcjonariusze wrocławskiego Oddziału Prewencji Policji pełnili służbę patrolową. Ich uwagę zwróciło osobowe Audi, któremu wydali polecenie do zatrzymania się. Zamiast zjechać na pobocze, kierowca zlekceważył sygnały świetlne i dźwiękowe wysyłane
wczoraj o 23:28 | Red

Brak prawa jazdy, auto bez przeglądu i ubezpieczenia, a do tego jazda pod wpływem środków odurzających i narkotyki w kieszeni. To bilans nocnej eskapady 36-letniego kierowcy, który za wszelką cenę próbował uniknąć policyjnej kontroli w miejscowości Moszyce. Ucieczka zakończyła się w lesie, a mężczyźnie grozi teraz do 5 lat więzienia.
Wszystko zaczęło się w miejscowości Moszyce, gdzie funkcjonariusze wrocławskiego Oddziału Prewencji Policji pełnili służbę patrolową. Ich uwagę zwróciło osobowe Audi, któremu wydali polecenie do zatrzymania się.
Zamiast zjechać na pobocze, kierowca zlekceważył sygnały świetlne i dźwiękowe wysyłane przez oznakowany radiowóz. 36-latek gwałtownie przyspieszył, decydując się na brawurową ucieczkę, po czym wjechał w leśną drogę, licząc, że w ten sposób zgubi ścigających go funkcjonariuszy. Po kilku minutach szaleńcza jazda zakończyła się jednak przymusowym postojem – pojazd uderzył w drzewo i został unieruchomiony.
Na szczęście kierowcy nic się nie stało. Szybko opuścił wrak, a na jego rękach natychmiast zatrzasnęły się policyjne kajdanki.

Przyczyny tego nieodpowiedzialnego zachowania szybko wyszły na jaw podczas weryfikacji w policyjnych systemach informatycznych. Jak podsumowuje całe zdarzenie podkom. Paweł Noga:
W lesie na drzewie zakończył swoją podróż 36-letni mężczyzna, który zlekceważył sygnały do zatrzymania i uciekał przed policjantami. Okazało się, że ani kierujący, ani samochód nie powinni znajdować się na drodze. Teraz za swoje nieodpowiedzialne zachowanie i naruszenie szeregu obowiązujących przepisów mężczyzna odpowie przed sądem. Grozić mu może kara nawet 5 lat pozbawienia wolności.
Lista przewinień, za które odpowie zatrzymany, jest długa. Mężczyzna prowadził auto, nie posiadając do tego prawa jazdy. 36-latek nie tylko znajdował się pod wpływem środków odurzających, ale miał również przy sobie zapas kilku porcji handlowych nielegalnych substancji. Niemieckie auto nie posiadało aktualnego badania technicznego ani ważnej polisy OC.
Rozbite audi trafiło na parking strzeżony, a jego dowód rejestracyjny został zatrzymany. W związku z brakiem obowiązkowego ubezpieczenia, funkcjonariusze sporządzili również wniosek do Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (UFG), co dla kierowcy oznacza dodatkową, niezwykle dotkliwą karę finansową.
Teraz o losie 36-latka zdecyduje sąd. Mężczyzna odpowie za niezatrzymanie się do kontroli drogowej, kierowanie pojazdem pod wpływem środków odurzających, brak uprawnień oraz posiadanie narkotyków. Za te przestępstwa polskie prawo przewiduje karę nawet do 5 lat pozbawienia wolności.
Udostępnij:
Źródło: olesnicainfo.pl