
Zaledwie wczoraj opisywaliśmy bulwersującą sprawę w artykule pt. „Nie pojedziemy, dopóki się nie przesiądziecie. Skandaliczny kurs linii 504”. Otrzymaliśmy dowody na to, że kierowca „terroryzował słownie:: pasażerów siedzących z przodu, grożąc wstrzymaniem kursu za prowadzenie rozmów. Lektura tego t
dzisiaj o 11:37 | Red

Po naszej wczorajszej publikacji dotyczącej skandalicznego zachowania kierowcy na trasie Wrocław – Oleśnica, do redakcji zgłaszają się kolejni oburzeni pasażerowie. Okazuje się, że absurdalne "porządki" wprowadzane przez jednego z kierowców nie są jednorazowym incydentem. Tym razem ofiarą bezduszności i braku kultury padła kobieta w zaawansowanej ciąży. W 32-stopniowym upale usłyszała, że ma się przesiąść na tył pojazdu, ponieważ... chciała odebrać telefon od męża.
Zaledwie wczoraj opisywaliśmy bulwersującą sprawę w artykule pt. „Nie pojedziemy, dopóki się nie przesiądziecie. Skandaliczny kurs linii 504”. Otrzymaliśmy dowody na to, że kierowca „terroryzował słownie:: pasażerów siedzących z przodu, grożąc wstrzymaniem kursu za prowadzenie rozmów. Lektura tego tekstu skłoniła naszą czytelniczkę do przerwania milczenia i złożenia oficjalnej skargi na tego samego pracownika.
Do opisywanych przez nią wydarzeń doszło 26 czerwca, podczas kursu o godz. 11:50 z wrocławskiego Dworca Autobusowego w kierunku Oleśnicy.
Jak relacjonuje poszkodowana, tego dnia panował ogromny upał, a termometry wskazywały 32 stopnie Celsjusza. Dla kobiety w zaawansowanej ciąży podróż w takich warunkach była ogromnym obciążeniem organizmu. – Po wejściu do autobusu zajęłam jedno z wolnych miejsc w przedniej części pojazdu. Wybór ten był w pełni świadomy i podyktowany moim stanem zdrowia (…). Bliskość wyjścia zapewniała mi poczucie bezpieczeństwa oraz komfort szybkiego opuszczenia pojazdu – tłumaczy czytelniczka.
Zaraz po zajęciu miejsca, pasażerka zadzwoniła na moment do mamy, aby potwierdzić bezpieczne dotarcie na dworzec. Rozmowa trwała zaledwie dwie minuty, była prowadzona cicho i – jak zaznacza autorka skargi – w żaden sposób nie mogła dekoncentrować kierowcy, zwłaszcza że przednia część autobusu była niemal pusta.
Chwilę później do kobiety zadzwonił mąż. Zanim jednak zdążyła odebrać połączenie, kierowca odwrócił się w jej stronę i zainterweniował w sposób, który zszokował pasażerkę.
– W niemiły sposób powiedział: „Niech się pani przesiądzie, jak ma pani cały czas rozmawiać przez telefon” – relacjonuje nasza czytelniczka. – Sytuacja ta zmusiła mnie do natychmiastowego rozłączenia się i zrezygnowania z odebrania połączenia. Zamiast tego zostałam zmuszona do wysłuchania pretensjonalnego „wykładu” na temat tego, że skoro autobus był prawie pusty, powinnam wybrać inne miejsce, z dala od niego.
Próba wytłumaczenia kierowcy, że jako ciężarna ma prawo zająć dogodne dla siebie miejsce z przodu pojazdu, a kontakt z bliskimi w tak upalny dzień jest kwestią jej bezpieczeństwa, tylko zaogniła sytuację. Kierowca zaczął iść w zaparte, twierdząc, że rzekomo wcale nie przerwał jej rozmowy, a jedynie „grzecznie zwrócił uwagę”. Ton i forma jego wypowiedzi, według relacji kobiety, nie miały jednak nic wspólnego z profesjonalizmem czy kulturą osobistą.
Czytelniczka podkreśla, że na co dzień korzysta z usług Polbusu i dotychczas spotykała się z życzliwością oraz uprzejmością innych kierowców. Zachowanie tego konkretnego pracownika uważa jednak za rażące łamanie standardów i psucie wizerunku całej firmy.
To, że podobne incydenty miały miejsce również podczas innych kursów, dowodzi, że mamy do czynienia z systemowym problemem. W związku z doznanym stresem, w oficjalnym piśmie do przewoźnika kobieta stanowczo zażądała przeprowadzenia rozmowy dyscyplinującej z krewkim kierowcą, wyciągnięcia wobec niego stosownych konsekwencji służbowych, pouczenia pracownika w zakresie elementarnych standardów obsługi klienta i kultury osobistej.
Na razie nie otrzymaliśmy stanowiska Polbusu w sprawie wczoraj nagłośnionej sprawy. Skontaktowali się z nami natomiast inni kierowcy, podkreślając, że powtarzające się incydenty i agresywne zachowania jednego człowieka „kładą się cieniem na nas wszystkich”. Kierowcy, którzy na co dzień starają się rzetelnie, kulturalnie i bezpiecznie wykonywać swoją pracę, czują się pokrzywdzeni falą krytyki, która rykoszetem uderza w całą załogę.
Czytaj takze:
Udostępnij:
Źródło: olesnicainfo.pl