
W Kłodzku prokuratura sprawdza dokumenty zawierające dane osób popierających referendum w sprawie odwołania burmistrza Michała Piszki, które zostały odnalezione na śmietniku w centrum miasta. W sprawie zabezpieczono materiały z imionami, nazwiskami i numerami PESEL, a śledczy analizują, czy doszło d
MW
Marek Wyrzykowski 13 lipca 2026
59 minut temu SAMORZĄD
W Kłodzku prokuratura sprawdza dokumenty zawierające dane osób popierających referendum w sprawie odwołania burmistrza Michała Piszki, które zostały odnalezione na śmietniku w centrum miasta. W sprawie zabezpieczono materiały z imionami, nazwiskami i numerami PESEL, a śledczy analizują, czy doszło do kilku naruszeń prawa.
Listy związane z inicjatywą referendalną znaleziono w jednym z kłodzkich parków. To właśnie tam trafiły dokumenty mające związek ze zbieraniem podpisów pod wnioskiem o zorganizowanie referendum w sprawie odwołania urzędującego burmistrza Michała Piszki. Po ujawnieniu materiałów zabezpieczyła je policja.
Postępowanie prowadzi Komenda Powiatowa Policji w Kłodzku pod nadzorem prokuratury. Na obecnym etapie organy ścigania badają przede wszystkim pochodzenie dokumentów oraz to, w jakich okolicznościach znalazły się one w miejscu publicznym.
Dotyczące możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na sporządzeniu i wyrzuceniu do kosza listy, która mogła być listą referendalną. Postępowanie w tym zakresie prowadzi policja, czyli Komenda Powiatowa Policji w Kłodzku. Od momentu przekazania informacji do prokuratury o jego wszczęciu pozostaje ono pod nadzorem prokuratora rejonowego w Kłodzku
Małgorzata Czajkowska, Prokuratura Okręgowa w Świdnicy
Prokuratura nie ogranicza analizy do jednego możliwego czynu. Jak wynika z informacji przekazanych przez śledczych, sprawdzane są również kwestie związane z autentycznością dokumentów, ewentualnym sfałszowaniem list oraz nieuprawnionym ujawnieniem danych osobowych. Na listach miały znajdować się także nazwiska osób, które nie potwierdziły udzielenia poparcia dla referendum.
Materiał obejmuje pełne dane osobowe, czyli imię, nazwisko i numer PESEL. Śledczy mają ustalić, czy wszystkie wpisane informacje są prawdziwe, a także czy dokument w ogóle można uznać za listę referendalną. Na tym etapie nie podano do publicznej wiadomości, czy ktokolwiek został już przesłuchany.
Wszystkie te kwestie, które pan w tej chwili wymienił, są badane w tym postępowaniu. Nie ma żadnych przeszkód prawnych, aby całościowo rozpoznać to zagadnienie. Zatem postępowanie będzie prowadzone w tym kierunku, że będzie badane, czy to rzeczywiście była lista referendalna, czy taki dokument mógł zostać sfałszowany, czy były tam dane osobowe, które zostały ujawnione w sposób nieuprawniony. Wszystkie te okoliczności będą podlegały badaniu. Tak naprawdę jest to postępowanie dotyczące kilku przepisów karnych, które mogły zostać naruszone
Małgorzata Czajkowska, Prokuratura Okręgowa w Świdnicy
Sprawa ma związek z lokalną inicjatywą mieszkańców, którzy rozpoczęli w Kłodzku zbieranie podpisów pod wnioskiem o referendum dotyczącym odwołania burmistrza. Odnalezienie dokumentów w przestrzeni publicznej nadało sprawie dodatkowy ciężar, bo w grę wchodzą nie tylko zasady prowadzenia akcji referendalnej, lecz także bezpieczeństwo danych osobowych uczestników.
To właśnie dlatego temat wywołuje tak duże zainteresowanie w mieście. Dla mieszkańców oznacza on pytania o rzetelność procedur, ochronę prywatności i wiarygodność obywatelskiej inicjatywy, która dotyczy bezpośrednio władz samorządowych oraz zaufania do lokalnych mechanizmów demokratycznych.
Śledczy mają teraz ustalić, skąd pochodziły odnalezione listy, czy rzeczywiście były dokumentami referendalnymi oraz czy doszło do naruszenia prawa karnego. Dopiero po zakończeniu tych czynności będzie można odpowiedzieć, czy sprawa zakończy się postawieniem komukolwiek zarzutów.
Na tym etapie prokuratura traktuje sprawę szeroko i sprawdza kilka możliwych wątków jednocześnie. Informacje przekazała Prokuratura Okręgowa w Świdnicy.
Źródło: 24walbrzych.pl