
Po kilku latach dynamicznych wzrostów rynek mieszkaniowy w Polsce wyraźnie wyhamowuje. W Łodzi i Katowicach ceny mieszkań po uwzględnieniu inflacji zaczęły realnie spadać, kupujący coraz częściej odkładają decyzje o zakupie, a eksperci mówią o rynku dwóch prędkości. Czy podobny scenariusz może czeka
Jeszcze dwa lata temu wielu analityków zastanawiało się, jak długo utrzyma się rekordowy wzrost cen mieszkań. Obecnie rynek wszedł w etap znacznie spokojniejszego wzrostu, a w części miast pojawiły się pierwsze symptomy realnej korekty.
Na pierwszy rzut oka ceny mieszkań wydają się stabilne. Coraz większe znaczenie ma jednak inflacja. Jeżeli mieszkanie drożeje wolniej niż rosną ceny w gospodarce, jego realna wartość maleje. Taka sytuacja występuje między innymi w Łodzi i Katowicach, gdzie – według danych Otodom – realna wartość mieszkań na rynku wtórnym spadła o około 2,3 proc. rok do roku.
W największych metropoliach sytuacja pozostaje bardziej stabilna. Warszawa, Trójmiasto czy Poznań nadal notują dodatnią dynamikę cen, choć znacznie niższą niż w rekordowych latach 2021–2024. Rynek coraz wyraźniej dzieli się na miasta, w których popyt nadal utrzymuje wysokie ceny, oraz te, gdzie kupujący zyskują większą przewagę nad sprzedającymi.
Dane otodom.pl
Na tle wielu polskich miast Wrocław pozostaje jednym z najbardziej atrakcyjnych rynków nieruchomości. Wynika to nie tylko z wysokiego popytu mieszkaniowego, ale również z silnych fundamentów gospodarczych. Napływ nowych mieszkańców sprawia, że zapotrzebowanie na mieszkania utrzymuje się na wysokim poziomie mimo stopniowego wyhamowania sprzedaży.
Znaczenie ma również rozwój całej aglomeracji wrocławskiej. Według prognoz GUS powiat wrocławski należy do najszybciej rozwijających się demograficznie obszarów w Polsce. Dynamicznie rosną między innymi Siechnice, Czernica i Długołęka, co przekłada się na rozwój rynku mieszkaniowego również poza granicami miasta.